Zwariowany basen

Tego dnia miałam się wybrać z koleżankami na basen. Było ciepło, około 30tu stopni. Upał dawał się we znaki. Godziny przedpołudniowe, a ja już byłam cała spocona. Nie pamiętam już, żeby czerwiec był taki ciepły. Zdążyłam wypić już chyba dwie półlitrowe oranżady. Usiadłam na dywanie w moim pokoju i zastanawiałam się co mogę założyć na siebie w ten skwar.

Przeszukałam całą szafkę z ubraniami i zadowolona znalazłam odpowiedni strój na basen. Wiadomo było, że włożę strój kąpielowy. Najlepiej czułam się w jednoczęściowym, więc taki też założyłam na siebie. Postanowiłam nie przebierać się na miejscu i właśnie założyłam go od razu na siebie. Wyszperałam także w szafce moje ulubione spodenki jeansowe i niebieską bluzeczkę. Do reklamówki włożyłam koc i dwie butelki napojów. Cola i woda powinny wystarczyć dla zaspokojenia mojego pragnienia. Tak przygotowana popędziłam na spotkanie z przyjaciółkami.

Po godzinie byłyśmy na miejscu. Nie byłam zaskoczona ogromną kolejką do kasy wejściowej. Upał wypędził wszystkich tutaj lub nad rzekę nieopodal. Wszystkie stanęłyśmy w kolejce i czekałyśmy na swoją kolej. W tym właśnie momencie stwierdziłam, że się nie wysikałam. Coraz bardziej odczuwałam lekkie parcie na dół brzucha. Postanowiłam się tym na razie nie przejmować, gdyż kolejka posuwała się dość szybko. Kupiłyśmy bilety i szybko znalazłyśmy odpowiednie miejsce wśród masy ludzi. Rozłożyłam sprawnie swój koc na zielonej trawce nieopodal akwenu wodnego. Szybko zdjęłam buty, skarpetki oraz spodenki i położyłam się na plecach. Po jakichś pięciu minutach nadeszły moje przyjaciółki niosąc dość spora ilość napojów, nakupiły także jakieś chipsy i ciastka. Stwierdziłam, że ten zapas prowiantu powinien spokojnie starczyć do samego wieczora. Nagle ku mojemu zdziwieniu druga z koleżanek wyciągnęła z reklamówki mocno zmrożone trzy piwa. To mnie zaskoczyło, ale byłam bardzo spragniona, więc nie protestowałam. Chwyciłyśmy butelki i od razu wypiłyśmy z połowę płynu.

Po wypiciu chłodnego napoju poczułam nagły skurcz pęcherza. Moje towarzyszki spostrzegły mój grymas na twarzy i zaproponowały mi przemarsz do toalety znajdującej się nieopodal. Wstałam i szybciutko popędziłam we wskazane miejsce. Niestety, stwierdziłam, że toaleta była zamknięta, toteż zaraz powróciłam na swoje miejsce na kocu. Powiedziałam to koleżanką. Były wyraźnie zaniepokojone. Po następnych 10ciu minutach i wypiciu resztki piwa, parcie na pęcherz stawało się już nie do wytrzymania. Położyłam się na brzuchu pomiędzy przyjaciółkami, które też już miały niewyraźne miny z powodu przepełnienia pęcherza. Zastanawiałam się co mam teraz zrobić. Nagle do głowy wpadł mi zwariowany pomysł. Wysikam się tutaj! – pomyślałam. Tak myśląc i leżąc na kocu zaczęłam powolutku popuszczać mięśnie podbrzusza.

Poczułam nagły dreszcz i początkowe kropelki moich siuśków pojawiające się na stroju. Przestraszona tym co ja wyprawiam dyskretnie dotknęłam ręką mojej cipki. Była wilgotna – ale cóż – pomyślałam – muszę się wysikać, bo za chwile zwariuję, po czym popuściłam mocny i wilgotny strumień moczu który wypłynął z pomiędzy moich ud i przedostał się przez cienką tkaninę stroju kąpielowego i chlusnął z impetem na pofałdowany koc. Dreszcze przeszywające moje ciało w trakcie sikania były niesamowite. Poczułam jak kocyk w miejscu zetknięcia się z moim łonem robi się coraz bardziej mokry. Napór był nie do opanowania. – Pomyślałam – wysikam się do końca, potem będę się zastanawiała co dalej. Kończąc siusianie napięłam mięśnie, żeby wyrzucić z siebie ostatnie kropelki płynu.

W tym czasie niczego nie podejrzewające koleżanki wierciły się z prawa na lewo, powstrzymując pojawiający się napór na pęcherz Po skończonej czynności fizjologicznej, postanowiłam poleżeć jeszcze chwilkę, do całkowitego wchłonięcia się moczu przez materiał, a później ziemie. Po chwili też dotknęłam swojego krocza i o dziwo stwierdziłam, że jest suche. Koc w miejscu zrobienia siusiu także był niezbyt wilgotny. Uradowana tym faktem zaczęłam się dalej opalać. Tym razem na plecach. Po pewnym czasie jedna z koleżanek spytała mnie – gdzie może zrobić siku? Ja bez wahania i z lekkim uśmiechem odpowiedziałam jej – tutaj – ja tak właśnie przed chwilą zrobiłam – dodałam. Zdziwiona przyjaciółka popatrzyła na mnie zszokowana. – Co? – wysikałaś się na kocu? – dodała. – Pewnie, spróbuj sama – odparłam. -To jedyne wyjście, przecież toalety są nieczynne. Popatrzyła na mnie, potem wlepiła oczy w miejsce które musiało być mokre, ale nic tam nie zauważyła. – Nie wierze ci – przecież to miejsce jest suche! – Ale ja na prawdę to tutaj zrobiłam. – odrzekłam.

Długo się nie namyślając druga z koleżanek, która leżała po drugiej stronie bez chwili wahania już zaczęła sikać na kocyk. – O. Widzę, że ciebie mocno przycisnęło – nadmieniłam. – Już nie mogłam wytrzymać – odrzekła. Nie przestając sikać przekręciła się na drugi bok i dokończyła oddawanie moczu czytając jakieś czasopismo zakupione w sklepie. Zauważyłam, że jej mocz tak samo jak mój szybciutko wchłonął się w milutki materiał. W tym samym czasie moja pierwsza rozmówczyni szybko wybiegła w stronę basenu, po czym wróciła cała mokra. – A ja załatwiłam to inaczej – po prostu wysikałam się do basenu – odrzekła spokojnym tonem, po czym położyła się i zasnęła z uśmiechem na twarzy.

W taki to właśnie sposób poradziłyśmy sobie z naszymi potrzebami fizjologicznymi. Leżałyśmy tak jeszcze do wieczora, co jakiś czas wchodząc do wody. Gdy zaczęło nam się już nudzić, zwinęłyśmy kocyk, ubrałyśmy się i rozjechałyśmy się do domów.