Karolina

Jak co tydzień miałam pilny wyjazd do Krakowa. W pośpiechu wzięłam najważniejsze rzeczy, takie jak: komórka, torebka, szczoteczka i tym podobne duperele toaletowe. Nie zdążyłam nawet spakować zapasowej bielizny. – cóż, może nie będzie potrzebna. Dojechałam na miejsce po 4 godzinach jazdy. Troszkę się zmęczyłam. Chciałam odpocząć. Zameldowałam się w hotelu “Gwiazdka” – może być – pomyślałam. Gdy weszłam na drugie piętro, troszeczkę się rozczarowałam, gdyż mój pokój nie miał łazienki. – Hm… Nie można mieć wszystkiego, gdy się pracuje w nie najbogatszej firmie marketingowej.

Byłam przyzwyczajona do “niewygód”. Po pięciu latach pracy można się do wszystkiego przyzwyczaić. Wiedziałam, że w ciągu tych pięciu dni muszę obskoczyć 10 firm i zaoferować im bzdurne produkty, którymi handlowałam. Zamierzałam niczym się nie przejmować. Wiedziałam, że po powrocie czeka mnie upragniony urlop. Rozpakowałam się, rozmieszczając niezbędne rzeczy na odpowiednich miejscach – odpowiednikach miejsc w łazience: mydełko, pasta, szczoteczka… – co ja zrobię gdy będę chciała się wykąpać?… Postanowiłam się tym nie przejmować. Wiedziałam, że na parterze jest jedna wspólna toaleta. Nie lubiłam takich “koedukacyjnych” miejsc.- Zobaczy się później – powtarzałam w myśli.

Położyłam się spać w świeżutkiej pościeli około 20:00. Byłam zmęczona. Około pierwszej w nocy coś mnie zbudziło. – Hm.. wiedziałam co to.. W czasie mojej podróży nie skorzystałam ani razu z toalety. Mój pęcherz dawał się we znaki. – Muszę siusiu! Nie lubiłam chodzić po nocach po obcym budynku. – Co tu robić? – pomyślałam. Jestem osobą bez zahamowań, więc nic nie zaszkodzi pewien mały numerek. Mój pokój, jak na pokój jednoosobowy, był dość duży. Stojąc w drzwiach: po lewej – szafa na ubrania, łóżko, na wprost – biurko, a po prawej dwa fotele i toaletka. Mój “głupi” umysł blondynki podpowiedział mi – wysikaj się w pokoju! – szalone, strasznie szalone, ale w mojej sytuacji realne. Hm.. Co za zboczona baba ze mnie. – Przecież nikt się nie dowie! – To tylko hotel. OK. Jak pomyślałam, tak zamierzałam zrobić.

Rozglądnęłam się po pokoju w celu znalezienia odpowiedniego miejsca na siku. Pomyślałam, że odpowiednim miejscem na sprawienie sobie nocnej ulgi będzie miejsce pomiędzy łóżkiem, a biurkiem. Był tam taki mały kącik, że nawet jakby ktoś obcy wszedł, to by nic nie zauważył, że coś jest nie tak. Wstałam i udałam się we wcześniej opisane miejsce. Kucnęłam nad szarym dywanem, jak często kucam nad zieloną trawą na poboczu, gdy jeżdżę po Polsce. Zaczęłam się zastanawiać, co zamierzam za chwilę zrobić, ale mój pełny pęcherz podpowiadał mi tylko jedno – “opróżnij mnie”. Zgodziłam się ze wskazówką, którą dał mi mój zdrowy organizm. Opuściłam do kolan moje flanelowe spodnie od mojej piżamki, które zdążyłam w ostatniej chwili spakować.

Ogarnęło mnie wielkie podniecenie, aż w końcu popuściłam mięśnie podbrzusza. Z mojego ciała wydobył się mocny strumień moczu. Dywan pode mną w bardzo szybkim tempie zaczął robić się mokry. Moje “sikanie” trwało zaskakująco długo. Nie podejrzewałam, że człowiek może w sobie mieć tyle moczu. Wilgotna plama, która z początku miała średnicę 10 cm powiększyła się do rozmiarów dużej poduszki. – Uff, na szczęście skończyłam sikać. Po skończonej czynności stwierdziłam, że mokra plama, nie powiększyła się już. – Pomyślałam sobie – Co za ulga. – Człowiek w trakcie desperacji potrafi zrobić chyba wszystko. Cała czynność trwała około 20 tu minut. Po “dywanowej” przygodzie, już z pustym pęcherzem położyłam się spać.

Budzik obudził mnie następnego dnia o godzinie ósmej. – Zaspałam – pomyślałam, szybko zrywając się z łóżka. Nie! – Obudziłam się prawidłowo. Siedząc na łóżku dochodziłam do siebie, gdyż bardzo smacznie spałam – było to dziwne, gdyż na nowym miejscu ciężko mi się śpi. – O.. co.. – w tym momencie przypomniałam sobie przebieg wydarzeń minionych kilku godzin.. Szybko odwróciłam się w stronę biurka i spojrzałam na dywan. – Dziwne?, Z tego co pamiętam, w nocy coś tu się wydarzyło? Wyciągnęłam rękę i badawczo dotknęłam gęstego dywanu. – Hm.. jest wilgotny, nie myliłam się – w nocy tu sikałam… Gdy stwierdziłam, że “szkody” nie są tak znaczne, postanowiłam znów się wysikać, gdyż od tamtej pory mój pęcherz już zrobił się znów pełny. Nie namyślając się już tak długo, kucnęłam, tak jak ostatnio i z impetem wydaliłam całą zawartość pęcherza. – Świetnie – pomyślałam, – mam coś w rodzaju prywatnego “kibelka”. Ubrałam się szybko,aby wyrobić się na 9:30. To była godzina mojego pierwszego spotkania na ul. Sępołowskiej. 50-cio letni Tomasz Gwóźdź będzie zadowolony, że przyszłam 10 minut wcześniej. .. A śniadanie? – zjem po drodze – odpowiedziałam sobie szybko. Mc Donald’s: big mac, cola, kawa i sałatka – to powinno wystarczyć. Miałam pewne obawy co do zamówionej ilości płynów (duża cola i duża kawa) – po co tyle? nie wiem. Ale co tam. Nic już mnie nie zaszkodzi po minionej nocy.

CDN…