Zwariowane Podwórko #2

Wysiedliśmy razem na przystanku.
Wcale nie miałem zamiaru odprowadzać Olki do domu. Byłem wykończony i nic mi się nie chciało. Na dodatek ten upał… Początkowo zacząłem się wykręcać i mówić, że nie mam czasu, jednak ona pozostawała nieugięta. Gdy już miałem odchodzić złapała mnie za rękę i przyciągnęła do siebie.


– Oj chodź. Nie wykręcaj się. Co masz w domu do roboty?
– Zrozum dziewczyno, że ja jeszcze musze do szkoły jechać
– To szkoła jest ważniejsza ode mnie?
Zamurowało mnie. Nie wiedziałem co na to jej odpowiedzieć. Niechciałem żeby brała mnie za jakiegoś kujona albo coś.
Tym bardziej, że uścisk jej ręki nie zelżał, nawet wręcz przeciwnie.
– Jak się troszkę do tej swojej szkoły spóźnisz to się przecież nic nie stanie. Jak chcesz to cię nawet odprowadzę do domu, tylko się przebiorę.
Przyciągnęła mnie bliżej do siebie i przywarła swoimi ustami do moich ust. Wiele nie myśląc wepchnęła mi język. Zaczęliśmy się namiętnie całować.
Trwało to w sumie krótką chwilę, ale uścisk jej ręki trochę zelżał.
– To jak będzie świntuszku? Chyba nie pozwolisz mi iść samej przez las?

Całkiem zapomniałem, że idąc do jej domu idzie się kawałek przez las. Swoją drogą wydało mi się to nawet kuszące.
Podróż przez lasek sam na sam z nią. O tej porze nie powinno być spacerowiczów, gdyż większość ludzi była jeszcze w pracy.
– No dobra. Niech będzie. Idziemy.
– No to ok. Ruszajmy, bo nie wiem ile tak jeszcze wytrzymam.
Na śmierć zapomniałem przez to lizanie, że jej się ciągle chciało sikać. Z tego co zauważyłem z każdą chwilą coraz bardziej.
No to nie jest źle. Mamy iść przez las, bo na skróty, na dodatek tej chce się siku. Zarąbista będzie ta podróż.
– Ale idziemy skrótem nie?
– Tak, ale pod warunkiem, że nie będziemy mieli autobusu.
Kufa. Racja można podjechać, kilka przystanków, ale wtedy omija się las i ekscytującą podróż. Autobus wszystko zepsuje. Zacząłem modlić się w duchu żeby go
nie było, albo żeby najbliższy był za jakieś 20 min. Wtedy nie będzie się opłacało czekać.

Doszliśmy na przystanek. Od niechcenia spojrzałem na rozkład. Uff…
– Dopiero co był. Następny będzie za pół godziny. Czekamy?
– Raczej nie. Nie wyrobie tu czekać tyle czasu. Tym bardziej, że tu nawet nie ma żadnych krzaków. Nie ma gdzie się schować, a ja zaraz będę miała wilgotno w majtkach.
– To jeszcze nie masz?
Nie wiem co mnie skłoniło żeby jej zadać takie pytanie. Chyba byłem zbyt podjarany zaistniałą sytuacją 🙂
– A chcesz sprawdzić?
Teraz to kompletnie mnie rozwaliła. Postanowiłem to jednak kontynuować.
– Ale tak przy ludziach. Jesteśmy na dość ruchliwej ulicy. Chyba, że później po drodze. – Uśmiechnąłem się zalotnie do Oli.
– Jak chcesz
Po drodze rozmowa nie za bardzo nam wychodziła. Ola była nad wyraz pobudzona. Zdawała się zachowywać jakby cała ta sytuacja ją podniecała, a uczucie parcia na pęcherz tylko to potęgowało. Co jakiś czas przystawała trochę, bądź zwalniała, tylko po to by uszczypnąć mnie w tyłek, albo klepnąć. Zaczęło mi się to wszystko coraz bardziej podobać.

Tymczasem weszliśmy w bardziej odludną uliczkę, zacienioną, bo rosło przy niej sporo drzew. Na dodatek w promieniu naszego widzenia nie było nikogo. Poczuliśmy się bardziej swobodnie.
– I jak? Nadal ci się chce?
– Nawet nie masz pojęcia jak. Jeśli w ciągu najbliższych minut nie dojdziemy do tego przeklętego lasku to chyba zrobię w majty.
– Myślałem, że duże dziewczynki tak nie robią.
– To znaczy, że mało wiesz.
Uśmiechnęła się do mnie. No proszę. Czyżbym czegoś o niej nie wiedział? Może dzisiaj się tego dowiem? Może rzeczywiście ją to podnieca i to bardziej niż mi się wydaje? Może ma bardziej zboczone pomysły niż na to wygląda? A może mi się po prostu zdawało, że ją znam?
Te i inne myśli zaczęły plątać mi się po głowie.

– A jak majtki? Suche jeszcze?
– Nie bardzo. Zdaje się, że troszkę je zmoczyłam.
W tym momencie moje podniecenie wzięło górę nad umysłem. Złapałem ją w pasie i przyciągnąłem do siebie. Pocałowałem Ole w usta i złapałem za tyłek. Nic nie powiedziała, tylko cichutko jęknęła. Był to wyraz zadowolenia jak mi się zdawało. Odwzajemniła pocałunek. Zachęcony tym zacząłem powoli przesuwać rękę w dół jej uda po spódniczce. Gdy dotarłem do jej brzegu moja ręka sama znalazła się po jej wewnętrznej stronie. Zacząłem głaskać jej nogę przez cieniutki materiał rajstop. Cała ta sytuacja strasznie mnie podnieciła. Ją także. Lizaliśmy się jak szaleni, a ja nie słysząc słowa sprzeciwu zacząłem przesuwać rękę ku górze, ku jej najczulszemu miejscu.

CDN…