Moje historie

Nasze doświadczenia i historie
Water
Posty: 7
Rejestracja: czw lip 26, 2018 11:34 am

Moje historie

Post autor: Water »

Witam.

Postanowiłem że jeśli pozwolicie to będę tu opisywał swoje historie dotyczące trzymania moczu.
Akurat często mniej lub bardziej spektakularnie wstrzymuje, z konieczności lub nie.


11 lut Poniedziałek. Od pewnego czasu zastanawiało mnie co by się stało gdybym poszedł do szkoły nie sikając rano i wyszczał się dopiero na długiej przerwie. Od pójścia spać do planowanego skorzystania dzieliło mnie 12,5h.
Zwykle korzystam z WC bardzo często, normalnie w tym czasie sikałbym jakieś 4 razy.
Miałem akurat wolne więc postanowiłem spróbować. Po obudzeniu się praktycznie chciało mi się troche 2/10, i zostało mi 4h pomyślałem ,,wytrzymam wystarczy dużo nie pić" poleżałem sobie chwile wypiłem pół szklanki chłodnej wody poćwiczyłem bo było mi zimno w końcu mamy luty i oszczendzam na ogrzewaniu, no i ogólnie lubie zimno, ubrałem się.   
Wtedy chciało mi się bardziej, czułem parcie na pęcherz, zawsze tak mam że jeśli lezę to chce mi się tylko troche a po wstaniu napiciu sie i przebiegnięciu musze sporo mocniej. W tym przypadku jakieś 4/10.
Po śniadaniu wyszedłem na podwórko po jakiś 25min wróciłem i sprawdziłem czas, zostały mi 2,5h a mi chciało się już dość mocno lać. Pomyślałem ,,chyba nie wytrzymie" ale trzymałem dalej.
Dla zabicia czasu postanowiłem pograć na kompie, nie piłem dużo, jakieś 0,5l prawdę mówiąc zdziwiło mnie że później aż tyle wyszczałem. Wraz z upływam czasu chciało mi się coraz mocniej, zostało mi 2-1,5h i miałem już pełny pęcherz.
Ciężko było mi się na czymkolwiek skupić albo siedzieć w bezruchu, nie byłem jakoś ,,zdesperowany" ale bardzo chciało mi się szczać. W szkole nigdy dłużej bym nie trzymał. Jakieś 7/10.
Miałem już pójść się wyszczać ale postanowiłem sprawdzić pojemność mojego pęcherza, wypiłem szklankę wody i zacisnąłem zwieracze.
Czatowałem sobie w między czasie na zagranicznym czacie w tej tematyce.
Przygotowałem sobie butelkę i wagę.
Na godzine przed czasem postanowiłem mocno zacisnąć sobie pas, spowodowało to w krótkiej chwili wzrost ciśnienia.
Rozluźniłem pas i rozpiołem spodnie aby sobie nieco ulżyć. Rano po śniadaniu pęcherz cisnął mnie raczej po niżej pasa, teraz czułem mocne parcie od 5cm poniżej pępka po fujarke włącznie, ale najbardziej przeszkadzał mi pęcherz.
Chodziłem po pokoju lekko zgięty i przytrzymywałem się w kroku, musiałem zabawnie wyglądać, stojąc troszeczkę mniej cholernie chciało mi się lać. Próbowałem się położyć na brzuchu i prawie mi się to udało ale długo bym tak nie wyleżał.
Mój pęcherz był już bardzo rozciągnięty dałbym rade dalej trzymać ale nie chciałem przesadzać, należne do ludzi o bardzo pojemnych pęcherzach i mocnych zwieraczach musiał bym jeszcze długo czekać zanim bym sie poszczał, aczkolwiek po wstaniu z podłogi popuściłem kilka kropel. To jak bardzo chciało mi się przyjąłem za 9/10 i według tej skali opisywałem dzisiaj ten dzień.
Zacząłem sikać do butelki po kilku sekundach poczułem się lepiej, samo leciało a ja patrzyłem na wysokość poziomu płynu.
Później poczułem zasłużona ulgę.
Nie doceniłem się bo zapełniłem butelkę po brzegi ścianek, a późniejsze operowanie tym płynem było trochę ryzykowne.
Było to 1 300ml ciężko utrzymanego moczu.

Koniec.

I co podoba się, napisać coś jeszcze czy może nie?
Czekam na propozycje.
Awatar użytkownika
old_szmugglarz
Posty: 138
Rejestracja: pn sie 29, 2016 6:11 pm

Odp: Moje historie

Post autor: old_szmugglarz »

Spoko, aczkolwiek preferuję kobiecą desperację ;)
ODPOWIEDZ