Aktualności: Chcesz mieć pełny dostęp do forum? Zarejestruj się i utworz konto :)

Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Manowar

Strony: 1 2 [3] 4 5 ... 8
31
Pisz kolejny odcinek. Wejścia są, a że nikt nie komentuje...

32
Kilka pytań / Odp: Jak się zsikać
« dnia: Październik 17, 2017, 17:19 »
Mam ten sam problem, posiadam bardzo silny odruch trzymania. Mimo chęci rzadko kiedy się udaje. Zatem pytanie jak skoro nie wychodzi? Zawsze chciałem spróbować sikania bezwładnego, niestety bez skutku.

Cóż,  to objaw choroby niestety. Na Twoim miejscu zasuwałbym do urologa.
Przyjdzie moment,  że już sam się nie wysikasz i pojedziesz spocony z bólu na pomoc aby Cię cewnikowali.
Uwierz mi, byłem świadkiem podobnych sytuacji w mojej rodzinie. Ból jest podobno potworny. A ponadto możesz uszkodzić nerki. Nie wspominając, że możesz zatruć cały organizm.
Chyba przesadziłeś. Myślę że koledze chodzi o to, że ma opory lrzed nasikaniem do majtek, czyli jest zupełnie zdrowy.

33
Opowiadania / Impreza halloweenowa
« dnia: Październik 16, 2017, 20:37 »
Opowiadanie stanowi kontynuację Sióstr - mojego pierwszego opowiadanka o tematyce omorashi i ABDL

Zaczęło się jak zawsze od telefonu. Kasia odebrała - dzwoniła ich najlepsza przyjaciółka. I, też jak zwykle, telefonowała stojąc pod drzwiami domu Asi i Kasi.
- Olka, ja...
- Wiem. Któregoś dnia mnie udusisz - dokończyła Aleksandra śmiejąc się.
Asia usłyszała śmiech przyjaciółki. Od dawna już czuła "motylki w brzuchu" słysząc go, a miała taką okazję coraz rzadziej, jako że siostra jej chłopaka (i chłopaka Kasi) studiowała i rzadko bywała w domu. Toteż natychmiast zeszła na dół, aby przywitać się z Olą.
- Cześć Aśka - rzuciła Olka
- Cześć Piękna - odparła Asia puszczając do niej oczko.
Kasia tylko popukała się w czoło i zaprosiła Olkę do swojego pokoju. Asia naturalnie poszła tam bez zaproszenia, bo było oczywiste, że przyjaciólka ma propozycję albo sprawę do obydwu sióstr. Ola bez zbędnych wstępów przeszła do rzeczy.
- Zapraszam was dwie do nas do domu na imprezę z okazji Halloween. Musicie się przebrać w stosowne ciuchy. Trochę się pokręcimy przy muzie, a potem pójdziemy po domach - u nas na osiedlu wszyscy coś szykują.
Ola mieszkała w tej samej dzielnicy, co Kasia i Asia, ale ta część w której był jej dom traktowano jako osobne osiedle. Były to tzw. lepsze domy. Większe i bardziej okazałe w porównaniu do tego, w którym mieszkały siostry.
- Olka, ciebie to już na tym prawie całkiem pogięło - rzekła Kasia, której pomysł balu przebierańców i łażenia po domach z okrzykiem "cukierek albo psikus" zupełnie się nie spodobał.
- No co, raz w roku...
- Mnie się podoba - rzekła uradowana Asia, która była o dwa lata młodsza od Olki i swojej siostry.
"A ta jak zwykle. Chyba nigdy nie wydorośleje" - pomyślała Kaśka.
- No dobra, to na kiedy mamy szykować te stroje - zapalała się dalej Joasia.
- Na przyszłą sobotę - odparła Olka. - Ja już mam kostium.
- Jaki?? - zapytały jednocześnie Asia i Kaśka.
- Zobaczycie - odparła Ola.
Rozmowa potoczyła się na bardziej neutralny temat i Asi zaczęło się trochę nudzić. Była ciekawa, czy jej serdeczna przyjaciółka nie zaprzestała zabawy, od której tak naprawdę zaczęła się ich przyjaźń. Ona sama, odkąd znudziło się jej udawanie małego dziecka, nie miała specjalnych okazji do praktykowania ulubionego niegdyś zajęcia. Wpływ na to miała nowa koleżanka Asi, która dołączyła do jej klasy w roku maturalnym i teraz razem z Joanną zaczynała pierwszy rok studiów. Milena - tak się nazywała - miała problemy z trzymaniem moczu i często popuszczała w majtki. Asię krępowało to, że sama robiła tak dla przyjemności. Czuła się winna, więc rzadziej moczyła majteczki. Zaczynało ją to jednak trochę męczyć. Postanowiła więc skorzystać z okazji, jaką dawała zabawa na Halloween. Miała jednak jeszcze jedną wątpliwość:
- A chłopaki?
- Grześ nie przyjedzie - rzekła Olka i Kasia pokiwała głową. Znała powód nieobecności Grega, jak go nazywała.
- A Darek? - Asia zrobiła maślane oczy.
- Darek będzie - odparła Ola, a Asi zrobiło się smutno. Chyba miała nadzieję, że jej chłopak zostanie w Warszawie, gdzie studiował, a ona zabawi się z Olą.
- No dobra - rzekła wreszcie Kasia - Poszukamy sobie z Achą jakichś czadowych kostiumów i przychodzimy.

Kiedy Ola wyszła, siostry spotkały się tym razem u Asi.
- No i co powiesz? - zapytała Kasia
- Powiem ci, że obecność Darka trochę mi nie jest w smak.
- Jak to?
- No bo wiesz. Od czasu jak była u nas ta debilka z Austrii...
- Nie powinnaś tak mówić o naszej kuzynce Edycie - rzekła Kasia mrużąc oko, bo dobrze pamiętała perypetie młodszej siostry z kuzynką.
- No dobra, od czasu jak była u nas Edyta, zaczęliśmy z Darkiem bawić się w age play, no wiesz: w odgrywanie ról dziecka i opiekuna.
- No i? - Kasia zaczęła się niecierpliwić
- No i jak mi się to znudziło, to mam takie uczucie, że Darek się zmienił.
- Nie kocha cię? - zdziwiła się Kasia, bo para Joasia - Darek, to były papużki nierozłączki.
- Nie wiem... chyba...
- Ma kogoś w Warszawie? - ni to zapytała, ni to stwierdziła Kaśka.
- Właśnie.
- Pamiętasz, co go pchnęło w twe ramiona? - Kaśka powiedziała to takim tonem, że Asia roześmiała się głośno.
- Tak. Zsikałam się w majtki na urodzinach Grzegorza i on to zauważył...
- Zrób to jeszcze raz i wtedy zobaczysz. A okazji lepszej nie będzie. Olka wie, że sikamy w majty, Grega nie będzie...
- Myślisz? - powątpiewała Asia
- że nie będzie Grześka? Pewnie że nie. Musi pozałatwiać..., a nic takiego.
Asia uważniej przyjrzała się starszej siostrze. Coś ukrywała, a robiła to tak nieudolnie, że można było wyczytać wszystko z jej twarzy. Kasia nie zwróciła uwagi na to, z jaką ciekawością przygląda się jej Joanna i kontynuowała:
- Nie zapytałam Olki ile jeszcze osób będzie, no i czy będą też małolaty - chodziło jej o najmłodsze siostry, bliźniaczki, które często wchodziły w drogę Oli i prawie zawsze przyłapywały ją w mokrych majtkach.
- Jeżeli Olka i Darek robią imprę u siebie w domu, to na pewno teren będzie czysty. A kto jeszcze może być? Nie mam pojęcia - stwierdziła Asia.
- Zobaczymy. Myślmy raczej o kostiumach.

***

Nazajutrz Kasia wyjechała do Gdańska, gdzie studiowała, Asia została sama na placu boju ponieważ jako jedyna z grona przyjaciół wybrała uczelnie w ich rodzinnym mieście. Stało się to niejako z konieczności, ponieważ nie dostała się na wymarzone prawo do Poznania, gdzie byłaby blisko Olki i musiała poświęcić jeden rok na jakieś bzdurne studia marketingowe. Postanowiła że za rok spróbuje jeszcze raz przenieść się do stolicy Wielkopolski, na razie jednak mogła rozejrzeć się za strojami dla siebie i Kasi. Budżet, jakim dysponowały był wystarczająco duży, aby nie szukać po wypożyczalniach, a kupić sobie własne kostiumy. Było to o tyle istotne, że obie zamierzały nie tylko się w nich pokazać i pochodzić po domach. Zarówno Asia, jak i jej siostra chciały się także dobrze bawić. Oględziny galerii handlowej wypadły więcej niż dobrze. Okazało się, że wybór kostiumów nie tylko dla dzieci, ale i dla dorosłych był ogromny. Asia zdecydowała się na przebranie Kobiety - Kota. Dla Kasi - złej czarownicy z Północy z bajki o Czarnoksiężniku z Krainy Oz. Wysłała siostrze MMSa z prośbą o akceptację. Kasi oba stroje się podobały. Kostium Asi składał się z bardzo obcisłego czarnego kombinezonu zapinanego z tyłu na suwak. Nie było szansy, aby mogła sama go rozpiąć, tym samym praktycznie uniemożliwiał korzystanie z toalety bez asysty. W skład kostiumu dla starszej siostry wchodziły również obcisłe spodenki do kolan, coś, co od biedy można by nazwać sukienką, peleryna i kapelusz, wszystko również czarne. Kasia obiecała, że zajmie się charakteryzacją. Sobotnia impreza zapowiadała się bombowo!

cdn. 

34
Kilka pytań / Odp: chciałby ktoś żebym zrobiła siku
« dnia: Październik 16, 2017, 18:12 »
To ja chętnie o tym sobie poczytam ;)

35
Hehehe. Zdaje się że Monisia zaliczy mocno żenującą wtopę. Ciekawe czy się zsika na widoku tj. w sali bankietowej czy w toalecie kiedy będzie walczyć z zaciskiem :).

Myślę, że zasłuży na karę i klapsy na gołą dupę to będzie za mało. Zdaje się, że potrzebna będzie odsiecz kawalerii, czyli Przemysław i jego walizeczka ;).

36
Opowiadania / Odp: Pieluchator - pierwsze starcie
« dnia: Październik 11, 2017, 20:43 »
ODCINEK 6 (ostatni)
————————

– Ziomek nie żyje! – wypalił Cycek.
– Co takiego?? – zawołałem wystraszony nie na żarty.
– Leży i się nie rusza, chyba nie oddycha…
– Chyba?! – spytałem – Chodźmy sprawdzić. Zuzka zostań z Ropuchem.

Wyszliśmy na zewnątrz. Było prawie ciemno. Znowu zaczęło lać jak z cebra, wiatr hulał tak, że można było polatać po wysypisku, jeśli ktoś nie ważył zbyt wiele.
– Gdzie leży? – zapytałem.
– Tam! – wskazał ręką Płaczek i zaczął się trząść- Szefie ja tu zostanę, idź z Cyckiem.
– Wracaj do siedziby, popilnuj tych Agentów.

Podeszliśmy z Cyckiem do MałegoZiomka. Leżał twarzą do ziemi. Schyliłem się i nagle zauważyłem, że ma do połowy opuszczone spodnie. Sprawdziłem puls. Był.
– żyje… – powiedziałem raczej sam do siebie.
– I co, i co szefuńciu, nie żyje? – pisnął Cycek cały dygocząc.
– żyje. I ma się dobrze. Dostał zastrzyk. Od Pieluchatorów, ten sam, co Pampi…
– Uff, to dobrze…
– Niezbyt…To znaczy dobrze, że żyje, ale sytuacja robie się nieciekawa…- krzyczałem do Cycka, bo wiatr i ulewa uniemożliwiały normalną rozmowę.
– Jak to?
– Kto zrobił zastrzyk, jak Agenci leżą związani u nas? A Ziomek zwinął się już jak leżeli…
– O matko…- zawył Cycek- to znaczy, że jeszcze tu ktoś jest?
– Możliwe, że tak, a może już nie…Nie wiem, może szukają swoich żołnierzy gdzieś w pobliżu, zwijajmy się do siedziby…
– A co z Ziom…Ziomkiem?- krzyknął Cycek i wytarł z oczu strugi zalewającego deszczu. Byliśmy przemoknięci do przysłowiowej suchej nitki.
– Zakopiemy go tu!
– Szefie, że co?! Jak to?! – krzyknął Cyc.
– żartowałem! Zabieramy go do środka, chwytaj go za nogi, ja za ręce!

Kiedy chcieliśmy podnieść naszego przyjaciela ejba z ziemi, ten się ocknął.
– A więc tu jesteście marne ejby! – wrzasnął z furią w oczach.
– He? – zdziwił się Cycek. – Co on wygaduje?!
– To zastrzyk działa, jest już załatwiony, przeszedł na stronę Agentów Unii! – wrzasnąłem do ucha Cyckowi.
– To co teraz?
– Ma wykasowaną pamięć, nie pamięta, gdzie jest nasza siedziba, jak go tu zostawimy, pójdzie w swoją stronę, nie znajdzie nas…
– Ale jak, przecież nie zostawimy tu kolegi naszego? – krzyknął przerażony Cycek.
– Załatwię was do licha, wybiję wam z głowy pieluchy łajzy paskudne! – MałyZiomek wstał i zaczął szarpać Cycka.

Nie zwlekając dłużej ciosem kung-fu przywaliłem Ziomkowi w kark. Padł jak rażony prądem.
– Jak widzisz Cycu, to już nie jest nasz przyjaciel, musi tu zostać, a my uciekajmy do naszej kryjówki…
– Serio szefie?
– Serio, sam widzisz, ma tok myślenia odwrócony przeciwko swoim przyjaciołom, to efekt zastrzyku od Agentów! – wrzasnąłem i zacząłem biec do siedzimy. Cycek stał oszołomiony. Zatrzymałem się.
– Idziesz do cholery? Na co czekasz? – wrzasnąłem.
Cycek zerwał się i ruszyliśmy do naszej kryjówki.

Wpadliśmy cali mokrzy, zdyszani i zziębnięci.
– Ropuch podgrzej mleko, napijemy się czegoś gorącego! – krzyknąłem w progu.
– Co się stało, gdzie MałyZiomek?
– Straciliśmy go…
– Nie żyje? – zawołała wystraszona Zuza.
– żyje, ale jest zdrajcą, dostał zastrzyk – wypalił Cycek.
– O cholercia…- pisnął Ropuch i wytrzeszczył gały.
– Spokojnie, jest nas jeszcze pięciu! Coś wymyślimy, przecież się nie poddamy! – przywołałem załogę Ejbów do porządku – nie panikujcie, mam pewien pomysł… – zamyśliłem się i spojrzałem na leżących na podłodze, związanych i coś mamroczących Agentów Unii.

Nagle zadźwięczał sygnał mojego televi. Spojrzałem na wyświetlacz.
– To nasi przyjaciele z Czech!- zawołałem uradowany. W międzyczasie Ropuch podał mi ręcznik, który położyłem na mojej zmoczonej głowie, a Zuza właśnie nalewała gorące mleko do naszych butelek.
Rozłożyłem televi aby rozpocząć transmisję.
– Dobre weczer! – usłyszałem.
– Witajcie! Co się dzieje? – zapytałem i uśmiechnąłem się przyjaźnie do Stepanka po drugiej stronie televi.

To był nasz dobry znajomy, Ejb z Czech.
– Ja se tak myslawił, ze my se porozumiem a moja mamicka wyszoła i my patajem co u was, zijetie radosnie?
– Och, Stepanek, nie jest wesoło, gonią nas Agenci, straciliśmy dwóch ludzi…
Spojrzał wystraszony.
– O ne, u nas nebyło jesze Agenta, myslitie że muszimy zdjełat ochronkę?
– Koniecznie! Szukają nas wszędzie, musicie być bardzo ostrożni!- zawołałem.
– A my se…. – i nagle połączenie się przerwało. Za drzwiami huknął piorun. Zuza spojrzała na mnie swoimi pięknymi oczkami, popijając ciepłe mleczko z mojej butelki..
– Psia mać- zawołałem. -Słuchajcie, mam rewelacyjny pomysł co zrobić z tymi tu…- spojrzałem na Agentów.
Spojrzeli na mnie z zaciekawieniem.
– Niech szef mówi!- powiedział Ropuch.

Postanowiłem nie czekać, tylko zabrać się za realizację mojego pomysłu.

– Ropuch, ile miałeś pieluch jak tu przyszedłeś?
– He?! – Ropuch znowu wytrzeszczył gały.
– Pytam ile miałeś na sobie i gdzie je schowałeś, jak kazałem ci je zdjąć!
– No dwie miałem…tam schowałem! – wskazał palcem pod moje łóżko.

– Dobra…a ty Cycek? I ty Płaczek? – spojrzałem na nich.
– Ja dwie…- zaczął Cycek – ale…
– Ja jedną szef i schowa…- zaczął Płaczek.
– A ja jak zdjąłem…- wszedł mu w słowo Cyc.
– Miałem dwie, ale..- zagadał znowu Płaczek.
– Kiedy szef mówił…- zaczęli się przekrzykiwać jak dzieci w przedszkolu.
Zuzka zachichotała.

– Cisza!!!! – wrzasnąłem. – Odbiło wam? Po kolei mówcie! Cycek ty pierwszy!
Kiedy dowiedziałem się w końcu, kto ile miał pampersiaków na sobie i gdzie je pochowali – zawołałem:
– Płaczek wszystkie pieluchy mi tu przynieś, ale szybciutko! Ropuch ze mną. Nie mamy czasu.
– Gdzie idziemy szefie? – spytał ten, co miał ślepia jak ropucha.

Na znak zniecierpliwienia przewróciłem oczami i wciągnąłem powietrze do płuc, by po chwili je wypuścić.
– Nigdzie Ropusiu nie idziemy, widzisz tu leżących Agentów?
– No…yyy… widzę…
Pokiwałem z dezaprobata głową. Z kim ja muszę tu się męczyć- pomyślałem.

– Zuziu, weź dwie butelki, nalej do nich mleka i dolej spirytusu, mam schowaną buteleczkę w szafce.
– Spirytusu?! – wrzasnął Ropuch. – Szef będzie teraz łupał spiryt?!
– Ropuch, myślałem, że jesteś jednak nieco mądrzejszy, ale się pomyliłem- zaśmiałem się szczerze, bo Ropuch rozbawił mnie tym tekstem.
– Po co ci szef to?- spytała Zuza. W tym momencie Płaczek rzucił stos pieluch na moje łóżko.
– Wszystkie jakie znalazłem.- stwierdził i spojrzał z zaciekawieniem, nie mając pojęcia po co mi ich pampersy.
– Dobra, mam nadzieję, że żadne nie są …no wiecie…zmoczone? – spytałem.

Wszyscy jakby się umówili zaprzeczyli ruchem głowy. Tylko Ropuch miał głupawą minę.
– Co jest? – spytałem.
– No, jakby powiedzieć…trochę nasikałem, jak tu szedłem szefie…- zaczerwienił się.
– Dobra, o jedną mokrą pieluchę nie chodzi…- uśmiechnąłem się.- Zuza rób miksturę do butelek, a my w czwórkę do dzieła, rozbieramy Pieluchatorów do naga!
Stanęli jak wryci. Ropuch zawsze uwielbiał wytrzeszczać te swoje wyłupiaste oczy, ale teraz przeszedł samego siebie.
– że co?? – wykrzyknęli niemal chórem. Nagle jeden z agentów ocknął się i zaczął się szarpać. Próbował uwolnić się ze sznurów, które miał zawiązane z tyłu na rękach i wokół tułowia.

Wziąłem od Zuzi pełną butelkę mleka z dodatkiem spirytusu i podszedłem do Agenta.
– Pić się chce? – spytałem stanowczym głosem.
– Egreh pici pici rehege – zaczął coś mamrotać Agent Unii, ale nie zastanawiając się długo, wsadziłem mu do gęby smoczek z miksturą.
– Pij łajzo! – wrzasnąłem. Moje Ejby patrzały na to z otwartymi ustami.
– Dawaj drugą butelkę- zawołałem do Zuzki.

Podała mi.
– Mi nie dawaj, karmię jednego, a ty drugiego!- zawołałem do dziewczyny.
– O jeju- pisnęła Zuza – pójdziemy za to do więzienia!

Nagle usłyszałem rechot. To Ropuch zaczął zwijać się ze śmiechu. Nie mógł się powstrzymać widząc jak karmimy mlekiem ze spirytusem Agentów Unii. Za chwilę udzieliło się to pozostałym. Tarzali się po moim łóżku i wręcz umierali ze śmiechu.

Szczerze mówiąc sam ledwo mogłem się powstrzymać. Pieluchatorzy
coś bełkotali ale my z Zuzką nie odstawialiśmy im butelek, wręcz ssali przez smoczki dławiąc się.
Kiedy wypili do ostatniej kropli za kilka sekund jeden z Agentów zaczął coś mruczeć, potem zaczął robić idiotyczne miny i coś bulgotać
pod nosem.

Za chwilę drugi zaczął robić dokładnie to samo, a my wszyscy
patrząc na nich uśmiechaliśmy się pod nosem. Właściwie ja się uśmiechałem, chłopacy byli zapłakani od śmiechu.
– Myślę szefie, że są nawaleni jak automaty- wystrzeżył kły Ropuch.
– Co teraz? Puszczamy ich? – zapytała Zuza, widać było, że czuje respekt przed Agentami. W przeciwieństwie do mnie.
– Zwariowałaś Zuziu? – spojrzałem z szelmowskim uśmiechem na moich ejbów.- Rozbieramy ich do nagusieńka!
– Serio szefie? – dziwił się Cyc. – Może rzeczywiście Zuza ma rację?
– Nie gadać , do roboty panowie, Zuziu, ty odpocznij, posiedź sobie, weź
smoczka.
Dziewczyna posłusznie sięgnęła po przypiętego smoczka i wpakowała sobie do ust. Zaczęła go ssać i słodko się do mnie uśmiechnęła. Mrugnąłem do niej, sam nie wiem czemu. Spuściła wzrok i się chyba zarumieniła…

Zdjęliśmy im dosłownie wszystko- kombinezony, jakieś przewody podłączone do midofonów, koszulki ultrawinylowe, zostawiliśmy im tylko slipki.
– I co teraz szefuńciu? – spytał Ropuch cały w skowronkach.
– Jak to co? Pampersy im zakładamy, najgrubiej jak się da! – uśmiechnąłem się szeroko.
– Ha ha – zaśmiał się Cycek – no nie, szef jest wielki, wiem już o co chodzi!

Miał rację. Wiedział o co mi chodziło.
Bodajże za dziesięć minut Agenci pijani w trupa, zataczając się stali w naszej kryjówce z wypchanymi pampersami slipkami i bełkotali coś niezrozumiale na przemian.
– To nie wszystko! – powiedziałem do moich ejbów- niespodzianka! – podszedłem do mojej szuflady i wyjąłem z nich dawno już nie używane NUKI 5.

– Otwierać panowie Agenci paszcze! – zawołałem.
– Ehere se? a jak? a o co choo…choosi? – zapytał pijany jak bela Agent.

Wsadziłem mu do ust smoczka, i zakleiłem taśmą przeźroczystą, żeby nie mógł go wypluć. Drugiemu uczyniłem to samo. Oboje mieli z tyłu związane ręce.

Chłopacy zanosili się od śmiechu, nawet Zuzanna śmiała się rozbawiona.
Tak oto wypuściliśmy z naszej kryjówki dwóch dumnych Agentów Unii
Euroamerykańskiej zawiniętych w pieluchy, pijanych na amen i ssających
nieprzerwanie swoje nowe smoczki.

– Powiedzcie swoim szefom, że to nie jest wcale takie złe! że to wolny świat i nikt nam nie zabroni być ejbami! Nikt!! – wrzasnąłem kiedy wytaczali się z mojej siedziby.
Może nie zrobiłem dobrze, zachowałem się niegrzecznie, ale na sam
koniec zasadziłem temu wyższemu porządnego kopa w tyłek. Chyba i tak nie poczuł, bo miał na sobie za dużo pieluch.
Wróciłem do kryjówki.
– Szef to jest wielki- zawył Ropuch z podziwem.
– To tylko wygrana bitwa moi drodzy, wojna trwa nadal…- powiedziałem
zamyślony. Podeszła Zuzka i wsadziła mi do ust swojego smoczka. Kiedy to zrobiła i spojrzała mi głęboko w oczy, poczułem, że jestem w niej zakochany.
– To my już pójdziemy szefie- zawołali razem Ropuch, Cycek i Płaczek widząc moje maślankowate oczy.

37
Paweł, co dalej - chłopaki zaraz zalegną pod stołem od nadmiaru gorzoły!!!

38
Kilka pytań / Odp: Zmoczyć się w samym centrum uwagi
« dnia: Październik 10, 2017, 15:30 »
Teraz już nie, ale jeszcze kilka(naście) lat temu bardzo często o tym myślałem. Kilka razy zdarzyło mi się zsikać "wśród ludzi", ale nigdy na czyichś oczach. Nieraz się wtedy zastanawiałem co by było gdyby...

39
Opowiadania / Odp: Pieluchator - pierwsze starcie
« dnia: Październik 10, 2017, 10:18 »
ODCINEK 5
————–

Stało się coś, co wpłynęło na dalszy rozwój wypadków w naszej kryjówce!
Nagle Ropuch wstał ze starego fotela niczym błyskawica i ku zaskoczeniu wszystkich wskoczył na plecy dwa razy większego Pieluchatora!
– Co jest do cholery?! – wrzasnął.
Drugi- widząc to skierował ku niemu broń i w tym momencie golutka Zuzka ugryzła go w nadgarstek.

Ten zawył z bólu i upuścił laserowy usypiacz, podbiegłem i chwyciłem to dziwactwo i wycelowałem w jednego z nich, Ropuch cały czas wisiał temu większemu na plecach rozpaczliwie machając w powietrzu nogami, Płaczek ku mojemu zdumieniu, chwycił stojącą przy moim stole deskę i uderzył go w akcie rozpaczy w czarny chełm!

Pieluchator padł jak nieżywy, a ja, cóż, może nie zrobiłem zbyt elegancko (w końcu to był gość) -podbiegłem i kolbą laserowego usypiacza – walnąłem zaskoczonemu Pieluchatorowi w żołądek, a następnie poprawiłem celując w tył głowy. Pomimo, że miał swój chełm – również zwalił się na podłogę niczym trup!

Nastała cisza.
Nikt nie wiedział co powiedzieć, Ropuch leżał na podłodze i trząsł się jak osika, Płaczek po swojemu zalał się łzami, a ja? Byłem zdruzgotany tą sytuacją…

Spojrzałem na Zuzę, stała wpatrując się w leżących Agentów Unii – cała drżała. Podałem jej pieluszkę, która leżała na podłodze.
– Proszę, zapnij sobie…- Zuza nie zareagowała, pomyślałem, że jest w szoku.
– Zuza! – wrzasnąłem. Spojrzała na mnie niewidzącymi ślicznymi oczkami, czerwonymi od płaczu.
– Położ się, pozwolisz, że zapnę ci pampka, ok?

Echo, zero odzewu. Podszedłem, chwyciłem ją delikatnie za rękę i położyłem na łóżku – Ubiorę cię, ok?

Spojrzałem na chłopaków.
– Czego się gapicie? Zwiążcie tych bandytów, bo zaraz się ockną! I nie gapcie się tak, muszę ją ubrać, odwracać się, ale już!

Nagle jeden z Agentów poruszył się i jęknął.
– Kurde, na co czekacie? Wiązać ich, sznur jest w tej starej komodzie, Ropuch zrywaj się, to rozkaz!
– Robi się szefie!

Ropuch wspólnie z Cyckiem zawiązali ręce i nogi Agentom. W pewnym momencie jeden z nich podniósł głowę w swoim czarnym chełmie i zaczął coś niezrozumiale bełkotać.

– Suune burue pielu areszto sune…

Ropuch spojrzał z rozbawieniem na mnie. Uśmiechnąłem się i dałem mu znak głową. Rozumieliśmy sie czasami bez słowa z Ropuchem i to mi imponowało u niego.
Tym razem też zrozumiał. Wziął deskę i powtórnie przyłożył mamroczącemu Pileuchatorowi. Agent coś krzyknął i znowu zapadł w zapomnienie.

Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Tylko Zuza leżała nagusieńka na łóżku.

– Ropuch, ty zostajesz, reszta idźcie na zewnątrz, sprzawdźcie, czy nie ma wroga w pobliżu- powiedziałem i mrugnąłem do Ropucha. Niechętnie, ale wstali i poszli, Płaczek nawet przestał ryczeć i zaczął się uśmiechać, pewnie poczuł się bezpieczny.
– Chwila! – krzyknąłem. Stanęli, jak wryci.
– Płaczek, Cycek, a gdzie MałyZiomek?!
Spojrzeli w kąt, gdzie siedział Ziomek zanim wpadli Agenci. Nie było po nim śladu.
– Szefie, był tu jeszcze zanim wpadły te uzwojone kable- powiedział Cycek.
– Był, był, tyle to ja wiem, ale gdzie teraz jest? – spytałem zirytowany.
– Nie mamy pojęcia…
– Poszukajcie go, może jakoś wyszedł niezauważenie na zewnątrz jak oprawialiśmy Agentów?
– Jasne, poszukamy go- zasalutował do swojej czupryny Płaczek i wyszli.

Zostaliśmy z Ropuchem w naszej „jaskini” z zawiązanymi, nieprzytomnymi Agentami oraz leżącą na łożku i patrzącą w sufit nagą Zuzanką.
– Pomożesz mi ją ubrać- powiedziałem do Ropucha.
– Ja? Nie umiem- zająknął się i wytrzeszczył na mnie oczy.
– To chociaż podnieś ją do pozycji siedzącej, muszę jej zapiąć staniczek i włożyć koszulkę, sam nie dam rady- powiedziałem cicho i podniosłem z podłogi mały błękitny staniczek.
Spojrzałem na Zuzę. Patrzała w sufit i chyba nadal była w szoku.
– Zuzka, ubierzesz się sama, czy mam ci pomóc?

Echo. Bez odzewu. Tak milcząc wyglądała rzeczywiście jak mała dziewuszka, a nie jak dziewiętnastoletnia dziewczyna.
– Założę ci ciuszki dobrze? Nie możesz tak leżeć nagusieńka, bo się przeziębisz, dobrze?
Nic.
Kiwnąłem Ropuchowi, żeby ja posadził.
Chwycił ja za ramiona i posadził. Usiadła bezwładnie.
Nałożyłem staniczek i wsadziłem jej ręce w ramiączka..
– Zapnij z tył Ropuch, umiesz chyba?
– Yyy, no…
– Zapinaj, nie marudź, nie mamy czasu, zaraz będzie trzeba coś zrobić z tymi tu! – wskazałem na leżących na podłodze Agentów.

Męczył się i męczył, coś mamrotał, zagryzł język, wytrzeszczył gały i w końcu z triumfem wykrzyknął.
– Zapiąłem szefie!

śmiać mi się chciało z jego nieporadności, ale nie dałem po sobie poznać. Domyśliłem się, że była to jego pierwsza, życiowa próba odnośnie zapinania dziewczynie biustonosza.

Nałożyłem Zuzi przez głowę koszulkę i położyłem ją delikatnie z powrotem na łóżku.
Teraz najgorsze- pomyślałem.
– Przynieś mój puder- wskazałem Ropuchowi szafkę przy łóżku.
– Jaki?
– Ropuch!
– No dobra już dobra, szefie, idę! -Ropuch czasami mnie też denerwował.

Podłożyłem pod pupę Zuzy pieluszkę. Powiem wam tylko, że jej słodkości były bardzo pociagające.
Ale musiałem się opanować, to była moja jedyna ejbka i musiałem traktować ją wyłącznie w kategoriach służbowych.
Rozłożyłem jej lekko nogi i posypałem między nimi puderkiem, który przyniósł Ropuch.
Był to puder szwedzkiej firmy Bonsen, rewelacyjnie pachnący.

Zapiąłem jej pieluszkę rzepami i założyłem majteczki, a następnie z pewna trudnością, ale udało się – rajtuzki.

Nagle Zuza wstała jakby rażona piorunem.
– Szef! Co szef robi w moim domu? -wrzasnęła. Rozejrzała się po naszej kryjówce i zrozumiałą swoją pomyłkę.
– Gdzie ja jestem, co tu się dzieje? Gdzie mama? -zapytała teraz z trzęsącym głosem i chwyciła się za bluzkę. Domyśliłem się, że chciała wziąść szybko do buzi smoczka, ale nie miała go przypiętego do swojej bluzki.
Schyliłem się pod łożko. Leżał. Podniosłem go i namoczyłem w szklance stojącej przy stoliku. Był w nim sok marchwiowy.

Włożyłem pośpiesznie Zuzce smoczka do ust, od razu zaczęła go ssać, poczułem, że też muszę, ale nie chciałem teraz tego robić przy Zuzi.
– Zuziu, nic nie pamiętasz? Byliśmy u mnie całą ferajną, kiedy wpadli Agenci, wykryli twoją pieluszkę, a mówiłaś, że nie masz…
– Och, przepraszam, tak…Pamiętam…Oni, czy oni…
– Nie Zuza, nic ci nie zrobili, załatwiliśmy ich! -wtrącił się Ropuch.
– To prawda, nic ci nie zrobili, wszystko jest ok Zuziu…
– To dlaczego nic nie pamiętam? – spytała Zuza spoglądając na mnie swoimi pięknymi, piwnymi oczkami, smoczek w jej ustach poruszał się w jednostajnym tempie, ssała go z wielką potrzebą.
– Rozebrali cię, pewnie ze strachu dostałaś lekkiej amnezji, ale nie dopuściliśmy, żeby zrobili ci krzywdę, Ropuch to odważny facet, on stanął jako pierwszy w twojej obronie…
Ropuch spuścił wzrok.
– Gdzie tam ja szefie odważny, tak wyszło….-powiedział czerwony jak róża w moim ogrodzie.
– Dziękuję, Ropuch… – powiedziała Zuzka i usiadła. W samych białych rajtuzach z widoczną pieluchą wyglądała przesłodko.

Nagle do naszej kryjówki wpadł Płaczek z Cyckiem.
– Szefie, tragedia!
– Co się stało? – zapytałem zdziwiony.


40
Sikający panowie: Zdjęcia i filmy / Odp: komentujcie internauci
« dnia: Październik 09, 2017, 22:07 »
Ten zalinkowany bardzo fajny. ;]

Więcej w spodnie! Klasyczne niebieskie dżinsy, dresy, piżamki (tego jest bardzo mało, a niesamowicie fajne).

Najlepiej takie ujęcie zrób, żeby było widać od brzuszka do stóp. Bo te ostatnie pomijasz, a szkoda.

Bokserek to chyba nie lubisz, nie? ;]

Popieram  8)

41
Sikający panowie: Zdjęcia i filmy / Odp: Sikam w majtki
« dnia: Październik 09, 2017, 22:06 »
żeby nie było niedomówień. ja jestem 100% hetero, ale na panów w mokrych majtkach lubię też popatrzeć.

42
No właśnie. W tym miejscu się skończyło. Panowie siedzą i łoją gorzałę. Naoliwią się zapewne jak Messerchmitty... I co będzie dalej?

43
Opowiadania / Odp: Klasowa piękność - 5 lat później
« dnia: Październik 06, 2017, 08:29 »
Coś pomyślę. Niestety przygody Diany i Ariadny zaginęły (mam tylko pierwszy odcinek), poza tym czytałeś to tylko Ty (pierwszą część jeszcze Ola). Więc to nie jest zbytnio motywujące. Te schematyczne opa mają przynajmniej wyświetlenia

44
Panel Dyskusyjny / Odp: Pieluchy tetrowe i flanelowe
« dnia: Październik 03, 2017, 22:22 »
Nie. Toż piszę wyraźnie: w czasie porządków, nie toalety.

45
Czytam, bo lubię. I oczywiście czytam bo czekam co będzie dalej.

Strony: 1 2 [3] 4 5 ... 8