Aktualności: Chcesz mieć pełny dostęp do forum? Zarejestruj się i utworz konto :)

Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - hrm

Strony: [1]
1
Brudne sprawy / Odp: Rozwolnienie hurtowe
« dnia: Listopad 19, 2018, 19:08 »
Ciekawe, są jakieś inne nagrania z tego wydarzenia?

2
Opowiadania / Aneta, czyli gdy wszystko idzie nie tak
« dnia: Lipiec 25, 2018, 22:48 »
W ramach próby rozruszania forum napiszę coś od siebie, jestem otwarty na wszelkie komentarze ;-)

Na początek wprowadzenie o bohaterce - Agata, po studiach, wysoka, wysportowana blondynka. Crossfit, siłownia, gry zespołowe itd. Zdecydowanie hot. Dodajmy, iż w przeszłości zdarzały się jej już awarie, a w dodatku po imprezach zdarzało się jej również zmoczyć bieliznę. Ale o tym może kiedy indziej.

Tego wieczoru umówiła się z koleżankami na wspólny wypad na Wisłę na jakieś piwo/wino i ewentualnie coś do jedzenia. "Ustali się na miejscu", jak to zwykle bywa. Od kiedy rozbudowali bulwary pare lat temu można było pić w plenerze jak I były jakieś kanjpki. Nie wybitne, ale w sam raz.Jako, że było lato, to ubrała się na luzie - nieco luźne jeansowe szorty, błękitną bluzkę, sportowe buty. Do wyjścia szykowała się po dniu w pracy, szybkim powrocie do domu, zjedzeniu czegoś i prysznicu. Pod koniec szykowania zorientowała się, że jest lekko spóźniona, więc przyspieszyła swoje szykowanie się. Dlatego jak po wyjściu z łazienki sięgnęła do szafki z bielizną i pierwsze co jej wpadło w rękę były lekko różowe szorty nawet się nie zastanawiała, tylko je założyła. Wtedy nie wiedziała jeszcze, że był to wybór strategiczny.

Spotkanie przebiegało typowo - wypiły po dwa piwa w plenerze, potem postanowiły coś zjeść. Przechodząc obok zobaczyły ogłoszenie na jednej z knajpek - "tydzień hiszpański - tapas i wino, zapraszamy". Szybka narada i postanowiły wejść. Wybór był rzeczywiście spory, ceny przystępne. Posiedziały tam mniej więcej do 23, zajadając praktycznie cały przegląd menu i popijając winem. Oczywiście każda z nich była w trakcie w toalecie, bo inaczej się nie dało. Po 23 postanowiły wrócić w plener, wstępując po drodze po jeszcze jakieś wina do wypicia w plenerze. I tak czas minął do ok. 00:30.

Mniej więcej o tej porze wszystkie były zgodne, że czas się powoli zberać. Każda też czuła powoli pęcherz. Agata również lekkie parcie na żołądku. Na hasło udania się to toi-toiów jedna z koleżanek powiedziała "zapomnijcie, była tutaj wczoraj, są w tragicznym stanie. Nie polecam. Już lepiej szukać krzaków. Niestety." Szybko uradziły, że raczej lepiej wracać. W sumie każda miała max pół godziny drogi. Agata spojrzała na rozkład w telefonie - autobus był za 10 minut, w sam raz. Do tego jakieś pół godziny drogi i pare minut z przystanku. Wyglądało dobrze, zwłaszcza, że sprawy nie były jeszcze tak pilne. Przynajmniej na razie.

Pożegnały się i każda poszła na swój przystanek. Agata była na przystanku jakieś 3 minuty przed odjazdem. Autobusu nie było. Ani te 3 minuty przed, ani o czasie, ani 3 minuty po. Zaczęła się nieco martwić, następny dopiero za pół godziny. Jakby tego było mało, czuła, że parcie, szczególnie na jelita rośnie.  chyba te oliwki z serem", pomyślała zaciskając leko zęby. "Oby ten autobus zaraz przyjechał". I rzeczywiście, po chwili autobus pojawił się na horyzoncie. Dobre 7-8 minut po czasie. Ech. Wsiadła, w autobusie było sporo ludzi, ale udało jej się znaleźć miejsce siedzące. Na szczęście, bo na siedząco lepiej się trzyma. W miarę jazdy czuła, że jelita coraz bardziej domagają się swojego. A do tego autobus wyjątkowo się ślimaczył - wszystko szło nie tak - czerwone światła, jakieś pytania do kierowcy, czekanie na biegnącego pasażera. Sekundy mijały.

Już po jakichś 10 minutach jazdy dotarło do niej, że będzie źle. Parcie było coraz mocniejsze. Wprawdzie nie zapowiadało się na jakąś potężną biegunkę, ale i tak było źle. Kolejne czerwone światła. Kolejny przedłużony postój na przystanu. Zapowiadało się, że zamiast 30 minut jazdy wyjdzie 40-45. Akurat dzisiaj...

Po kolejnych 10 mnutach, gdy powinna być po ok. 2/3 jazdy, była ledwie ok. połowy. Wtedy dotarło do niej, że raczej nie wytrzyma do mieszkania. Zaczęła siedzieć lekko pochylona, dyskretnie trzymając się za brzuch. Pęcherz też nieśmiało dawał o sobie znać, ale nie to było jej problemem. Przynajmniej nie największym. Następne pare minut i jej cel się zmienił. Już nie próbowała dotrzymać do mieszkania, a jakimś cudem nie narobić w majtki w autobusie z ludźmi. To nie wchodziło w grę, nijak. Przypomniała jej się własna historia sprzed paru lat, gdy jadąc na trening narobiła na rzadko w legginsy, właśnie w autobusie. "O nie nie. To się nie zdarzy ponownie".

Zostało jakieś 5 minut jazdy. Sytuacja była zła. Już wiedziała, że może nie wytrzymać w każdej chwili. Decyzja była szybka - trzyma ile może do momentu aż wysiądzie, a potem po prostu leci gdziekolwiek i się załatwia. Nie ważne co, gdzie i jak. Jakieś 2 minuty przed swoim przystankiem zaczęła powoli wstawać i szykować się do wyjścia. To nie było proste. Każdy gwałtowniejszy ruch mógł się skończyć awarią zwieraczy. Powoli dotarła do drzwi, drobiąc kroki niczym gejsza w filmach. Parcie było nieznośne, gazy próbowała puszczać gdy tylko była pewna, że to się nie skończy katastrofą. "Nieee, nie dam rady. Po prostu nie dam. Wysiadam i puszczam, mam to gdzieś, nie dam rady się męczyć ani minuty dłużej" pomyślała.

Zbierając resztki sił wysiadła. Oprócz niej jeszcze 2 osoby, które dość szybko poszły w swoją stronę. Na całe szczęście. Odeszła kilka kroków od przystanku, rozejrzała się jeszcze rozpaczliwie czy w pobliżu są może jakieś krzaki albo coś. Ale oczywiście nic takiego nie było. Sam chodnik, bloki i sklepy. W tym momencie uderzyła ją kolejna fala, nie do zniesienia. Już podjęła decyzję. Nieco podświadomie stanęła w lekkim rozkroku i po prostu przestała trzymać. Minęły może 3 sekundy jak dało się słyszeć ciche "prrrtfftftf" i poczuła ciepło zalewające jej pośladki. Nieco obawiając się spojrzała w dół, ale na chodniku było pusto. Po chwilowym zdziwieniu dotarło do niej dlaczego - wyjątkowo nie miała na sobie stringów jak przez jakieś 95% czasu. "Głupi to ma zawsze szczęście" pomyslała. Akurat jej jelita skończyły wypuszczać z siebie wszystko. Nie było to typowe rozwolnienie, na całe szczęście. Poczuła, że jej szorty i bielizna są szczelnie wypełnione. "No tak, to teraz spacer do domu". Zrobiła ostrożne kilka kroków. Szło się źle, troche jej "chlupotało" w majteczkach. A w dodatku przypomniał o sobie pęcherz.

"Pięknie, w takim tempie szybko do domu nie dojdę, a jeszcze muszę się ogarnąć". Dalej drobiła swoje kroki mysląc co dalej. Po chwili pomyslała "i tak mam wszystko do prania, majteczki pewnie na straty, nie będzie żadnej różnicy jak jeszcze się zsiusiam, a jaka ulga". Rozejrzała się wokół - nikogo nie było. Niewiele mysląc pochyliła się lekko do przodu, zdecydowanie nie chciała, żeby siusiu poleciało jej przez "tylną awarię". Nie poszło od razu, musiała się delikatnie zmusić, ale po paru sekundach ciepły strumień poleciał na chodnik. Udało się nie zachlalać butów. Spojrzała na mokrą plamę w kroku, stwierdziła, że raczej nic nie będzie widać po ciemku i powoli poszła do mieszkania, nie wierząc w to, co ją spotkało. I zostawiając sporą kałużę za sobą.

Dotarła do mieszkania, weszła i stanęła przed lustrem. Krocze rzeczywiście było mokre i za dnia nikt by nie miał wątpliwości co się stało. Obróciła się celem oceny swojego wyglądu z tyłu. Ku jej zaskoczeniu widok nie był tragiczny - nie było wielkiej brązowej plamy, tylko troche mokrego śladu. No i oczywiście szorty były lekko nabrzmiałe, ale raczej mało kto by wpadł na przyczynę. Ostrożnie rozpięła spodenki. Jej majteczki były już w zdecydowanie gorszym stanie. Aż dziwne, że nic z nich nie pogubiła po drodze. Całe pełne, włącznie z przestrzenią między pośladkami. Prawie do górnej gumki. No i brązowe na wylot. Spodenki w środku też były wyraźnie pobrudzone.

"I tak mam chyba szczęście w tej całej sytuacji" - pomyslała - "gdybym narobiła w autobusie, to chyba bym się spaliła ze wstydu. No i jakimś cudem tym razem się nie zesrałam w stringi. Ale chyba dobrze zrobiłam, że się zsiusiałam na ulicy. Bym mogła nie wytrzymać, jeszcze w windzie i dopiero by było". I po tym optymistycznym podsumowaniu przystąpiła chyba do najgorszej części, czyli mycia i prania.


Tyle na początek. Wyszło troche długo, ale mam nadzieję, że się spodoba.

   

3
Pomoc, regulamin, ogłoszenia / Odp: To już dwa lata
« dnia: Maj 10, 2018, 17:39 »
Trzeba zrobić jakiś specjalny event z tej okazji ;-)

4
Kilka pytań / Odp: Czy zsikał się ktoś przy was
« dnia: Luty 23, 2018, 13:43 »
Z dawnych studenckich czasów jest troche wspomnień, jedna historia jest szczególnie warta wspomnienia:
Jedna z wielu imprez, raczej typu posiadówki i picia jak tańców, ekipa mniej więcej taka sama, 8, może 10 osób. Kto by to pamiętał. Wśród nich X (imię nieistotne), dosyć wysoka, szczupła, niezłej urody laska z wydziału, która w jakiś sposób przewijała się przez imprezy. Nie była z tych pijących do upadłego, ale i soku nigdy nie siedziała. Tak typowo. Tym razem czy tempo poszło za szybkie, czy jakoś tak wyszło, ważne, że w pewnym momencie "odpadła". Nie zwłoki kompletne, ale bardzo blisko. Ponieważ wyglądało, że zbiera się jej na wymioty (i coś próbowała co jakiś czas wybełkotać, ale nikt nie mógł zrozumieć) to na wszelki wypadek została zaniesiona do łazienki, i zaparkowana koło wanny w pozycji półsiedzącej. Tak sobie odpoczywała i co jakiś czas ktoś sprawdzał czy wszystko z nią w porządku. Po jakimś czasie po jednej z takich kontroli koleżanka przyleciała z lekką konsternacją, więc szybko padło pytanie co jest. Odpowiedź zaskoczyła chyba wszystkich - "X się zsikała". Nie muszę chyba mówić, że następnym etapem była zbiorowa wycieczka do łazienki. I rzeczywiście - X była oparta o wannę, od pasa w dół na podłodze i w wielkiej kałuży. Kontaktu z niza dużo nie było. Gdy została podniesiona to można było zobaczyć, że (pomijając krocze) jeansy miała mokre pratycznie całkowicie do kolan. Ze spodni nieznacznie wystawały czarne figi ;-) Po chwili narad co z nią zrobić dziewczyny zdecydowały, że jakoś ją ogarną (impreza była u jednej z nich, więc znalazły się jakieś ala dresy na przebranie) a wraz z końcem imprezy została przez 2 osoby odniesiona do swojego mieszkania (z mokrymi ubraniami w pakiecie). Uczestnicy odebrali całą sytuację dość zabawnie, raczej jako kolejny temat do wspominania kiedyś ze studenckiego picia, natomiast X generalnie była bardzo zdołowana swoim wyczynem. Generalnie można powiedzieć, że zdecydowanie ograniczyła picie. Rozmów z nią potem o całej sytuacji było niewiele, widać było, że temat jest przykry. Jednym ze szczegółów w jakiś sposób wartym wspominania było to, że na pytanie które ktoś zadał czy udało jej się doprać ciuchy (nie wiem skąd pomysł na trudności z tym) odpowiedziała, że nawet nie próbowała, wszystko wyrzuciła gdyż "kojarzą jej się tylko z tą sytuacją" i generalnie "nie wyobraża sobie noszenia czegoś w co się zsikała". Ciekawe podejście.
Jeżeli chodzi i zdarzenia bezpośrednio zaobserwowane to tyle, poza tym mogę jeszcze wspomnieć o 2 sytuacjach, również tamte czasy, gdy jedna ze znajomych przyznała się, że wracając z ostrego picia w klubie pod blokiem posikała się w spodnie (niestety wracała sama...), co ciekawe jak sama gdzieś się potem przyznała to nie pierwsza taka sytuacja po prostu "po ostrym piciu raz na ileś się zdarza". Drugi to temat, gdy koleżanka przyznała się do zsikania się w łóżko po imprezie, ale tutaj niewiele wiadomo.

5
Brudne sprawy / Odp: Wpadki innych
« dnia: Luty 15, 2018, 16:22 »
@szmugglarz - czekamy. Choć jak na razie nie mam dostępu nawet do 1. części :-/

6
Brudne sprawy / Odp: Wpadki innych
« dnia: Luty 13, 2018, 16:20 »
Cóż, reakcja na post trochę ostra, ale muszę powiedzieć, że w jakiś sposób jestem w stanie zrozumieć stanowisko, że przynajmniej zdjęcie warto było zmodyfikować. Nie, nie popieram usuwania postu jako całości. Dlaczego? Otóż opisana sytuacja mogła się zdarzyć każdemu i wszędzie. Coś poszło nie tak, ktoś biegał i rozpaczliwie szukał WC, a na końcu nie wytrzymał. Szczególnie dla osób mających rzadko (he he) problem z biegunką oszacowanie gdzie leży granica jest trudne i często zdarza się tutaj popełnić błąd, który kończy się w majtkach. I sam opis nie stanowi żadnego problemu. Natomiast zdjęcia - o ile dokładnie pamiętam co na nich było - mogą już stanowić raz, że naruszenie czyjejś prywatności, a dwa, że może ktoś na nie przypadkowo traffic i szczególnie razem z opisem skojarzyć osobę. A podejrzewam, że nikt nie chciałby być w gronie znajomych znany z tego, że na przystanku narobił w gacie. Pewnie wyjściem kompromisowym byłoby przycięcie grafiki do minimum przedstawiającego sytuację - powiedzmy od pasa do kolan. Natomiast mleko się rozlało i naprawienie tej sytuacji będzie pewnie równie ciężkie jak doprowadzenie się do ładu po takim wypadku.

7
Kilka pytań / Odp: To was kręci?
« dnia: Luty 10, 2018, 11:15 »
Trudno chyba o jednoznaczą klasyfikację. Koprofilia zawsze kojarzyła mi się z czymś co internet nazywa scatem, a to akurat mnie obrzydza. Natomiast sytuacje związane z (najlepiej przypadkowym) zrobieniem w najtki wręcz przeciwnie.

8
Brudne sprawy / Odp: Wpadki innych
« dnia: Luty 09, 2018, 10:16 »
Wiesz, osobiście temat mnie w najmniejszym stopniu nie kręci a wręcz przeciwnie. Jestem typowy AB i jako duży dzieciak być może powinienem temat ogarniać, aczkolwiek niestety tak nie jest :)  Opisałem przypadki z grzeczności tylko dlatego, że je zapamiętałem ;)

Cóż, szkoda. Nie trzeba od razu tworzyć poetyckich relacji na 3 strony. Jakiś troche bardziej szczegółowy opis stanu małżonki po dostarciu do domu (jak duża plama, czy poszło po nogach), jej reakcja, w zupełności by wystarczył ;)

9
Brudne sprawy / Odp: Wpadki innych
« dnia: Luty 08, 2018, 21:08 »
Drugi przypadek znany mi osobiście to moja własna żona. Była u lekarza w przychodni na jakimś szczepieniu i wracając przez okoliczny rynek tak ją nacisnąło,  że nie doszła do domu i poszło! A miała kremowe spodnie na sobie więc nie muszę mówić, że widok był nieco przykry.

Aż by się chciało dodać - bądź Pan człowiek I napisz o tym coś więcej! Oczywiście na tyle, ile możesz.

Jeżeli chodzi o mnie, to byłem (w sumie już dość dawno) świadkiem 2 takich sytuacji. Obie łączy to, że są bardzo źle wspominane przez obie panie.
1) Moja była - cóż, zaszkodziła jej indyjska kuchnia w knajpie. Nie nawykła do przypraw, ostrości itd. więc jakiś czas po wyjściu zaczęła mieć problemy. Oczywiście udawała, że nic się nie dzieje i normalnym w miarę tempem wracaliśmy do niej do domu. Tuż po wejściu do windy nie wytrzymała. Nie jakaś rekordowa sraczka, ale na rzadko, na swoje szczęście majtki i rajstopy jakoś to złapały, więc po nogach nie poszło. Ale na wylot przesiąkło, więc majtki (białe!) i rajstopy do wywalenia. Spódnica ocalała. Generalnie była zszokowana całą sytuacją, bardzo to przeżyła.
2) Znajoma - nietolerancja laktozy o której nie wiedziałem, położyło ją duże latte. Jak się zorientowała, że jest źle, to zaczęliśmy się spieszyć do miejsca, gdzie mieliśmy jeść obiad. Niestety nie udało się. Poszło na rzadko i to mocno. Jeszcze na domiar złego w stringi, więc momentalnie zaczęło lecieć po nogach. Uparła się wracać pieszo do hotelu, po drodze jeszcze ją przycisnęło, ale nawet nie próbowała trzymać, po prostu puściła w majtki. Jak dotarliśmy do hotelu, to spodnie były w tragicznym stanie (poszły do kosza), smród był powalający, a ona uwalona praktycznie na całych nogach. Po prostu dramat.
To tyle ode mnie ;)   

10
Brudne sprawy / Odp: Wasze wpadki z "dwójką" - jak i kiedy?
« dnia: Luty 07, 2018, 15:08 »
Nie miałem tu na myśli kac kupy, bo to zjawisko powszechne I wiadome. Chodziło mi o nagłą biegunkę, która mnie dopadła po wyjściu z picia. Ale jak widać czasem alcohol generuje nietypowe objawy, w sieci idzie też znaleźć jakieś materiały o tym, że ktoś się zesrał będąc nieprzytomnym z upicia, więc... ;-)

11
Dostęp Premium / Odp: Premium propozycje
« dnia: Luty 07, 2018, 11:26 »
Opcja premium jest ciekawa, natomiast jak zawsze jest kilka "ale":
1) kwestia zawartości I regularnych aktualizacji - podejrzewam, że nikt nie będzie chciał zapłacić za nieuaktualniany dostęp do pewnej bazy filmów gdzie nie pojawiają się nowe
2) kwestia praw autorskich do wrzucanych filmów - wszystko spoko dopóki wrzucić jakiś anonimowy filmik z netu, gdzie ktoś przypadkowo nakręcił jak koleżanka się zsikała w spodnie. Gorzej jak zabierzesz się za udostępnianie filmów z pewnych znanych stron. I jeszcze zaczniesz chcieć za to kasę. Licz się z tym, że może się to skończyć sądem.
3) pytanie ile osób będzie tym zainteresowanych żeby zwrócił się serwer - jak już ktoś napisał, jak zaczną przelatywać giga transferu, to koszty mogą mocno wzrosnąć.

12
Brudne sprawy / Odp: Wasze wpadki z "dwójką" - jak i kiedy?
« dnia: Luty 05, 2018, 21:53 »
Zdarzyło, kilka razy. Przede wszystkim sprawy zdrowotne (wtedy mniej lub bardziej rzadkie, koszmarna sprawa do ogarnięcia się, szczególnie gdy trzeba przejść trochę), raz biegunka wywołana piwem (!), również dramat i raz wracając z imprezy lekko po pijanemu. Wtedy nie było szczególnie na rzadko.

Strony: [1]