Aktualności: Chcesz mieć pełny dostęp do forum? Zarejestruj się i utworz konto :)

Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Pokaż wątki - Manowar

Strony: [1]
1
Nawiązałem kontakt z pewną pisarką mokrych opowiadań i dostałem jej zgodę na tłumaczenie ich na język polski i publikowanie na naszym forum

Oto pierwsze z nich. Tytuł oryginalny: I Thing You Should Just Pee Yor Pants ; autor: WaityKaty oryginalna wersja: https://www.omorashi.org/topic/40521-i-think-you-should-just-pee-your-pants/ .

Odcinek 1.

- Myślę że powinieneś po prostu zrobić siku w majtki.
Byłem prawie pewien, że nie bardzo wyraźnie ją zrozumiałem. To znaczy aż tak bardzo.

- Jeżeli naprawdę chce ci się tak bardzo siku, to powinieneś po prostu zrobić w majtki - upierała się Camille.

Pięknie. Narzekałem od kiedy nas dwoje opuściło bar studencki i  szliśmy w stronę mieszkania mojej dziewczyny. Chyba zaczęło ją to denerwować. No ale ja naprawdę chciałem siku!
- Przepraszam. Już nie będę narzekał. - może byłem zbyt oschły z powodu jej braku empatii. Pełny pęcherz nie idzie w parze z dobrym humorem.
Zatrzymała się i spojrzała mi w oczy.
- Nie Skarbie. Mówię poważnie. Nie będzie po drodze żadnego miejsca, gdzie mógłbyś sobie ulżyć. Wszędzie są bloki, ruch uliczny i żadnej osłony. Jeśli już naprawdę nie możesz wytrzymać to powinieneś się zsikać w majtki. Jest ciemno i z całą pewnością nie będzie nic widać.
Nie bardzo wiedziałem co jej odpowiedzieć.
- Nie, nie. Wytrzymam. Tylko tak marudzę bo czuję się mocno "niekomfortowo".
Camille skierowała wzrok w moją stronę.
- Super. W takim razie zrób siku w spodnie. To żadna eielka rzecz , a przynajmniej nie będziesz się czuł "niekomfortowo". Ja zawsze sikam do majtek kiedy muszę.

Spotykaliśmy się z Camille trzy albo cztery miesiące i nigdy nie widziałem aby się zsiusiała. A tak w ogóle to przecież ludzie nie sikają w majtki dla wygody. Może to dlatego, że jest z Francji? Czy Francuzki często sikają w majtki? Raczej nie. Uznałem, że mnie wkręca.
- Nie. Nie robisz tego.
- Jasne, że tak. Pamiętasz jak poszliśmy do Ogrodów oglądać "9 miesięcy"? Widziałeś, że piłam piwo? A widziałeś żebym odwiedzała TOI-TOIa?
Szczerze? Nigdy nie myślałem o tym. Gdybym myślał, pewnie wywnioskowałbym że ma po prostu pojemny pęcherz. Do głowy by mie przyszło że po prostu sikała w majtki.
- Poważnie mówisz?
- Pewnie. - potwierdziła energicznie - Toitoje są obrzydliwe.
- W sumie tak samo jak zmoczenie majtek.
- Wcale nie. Mocz jest dużo bardziej sterylny. - powiedziała obojętnym tonem i dodała: - wiesz co? Widzę że dalej masz opory. A jeżeli ja zsikam się pierwsza, zmoczysz potem swoje spodnie?
- Pewnie Camille. - byłem absolutnie pewien, że tego nie zrobi. Pamiętajcie, że ciągle myślałem, iż mnie cygani i traktowałem to jako blef.

A jednak nie...

Następne co zobaczyłem to Camille stojąca w kałuży. Moja piękna dwudziestoletnia dziewczyna właśnie się posikała w głębokiej ciemności na publicznym chodniku obok stosunkowo ruchliwej jezdni. Nikt inny nie miał prawa tego zobaczyć. Jej sukienka za kolana doskonale wszystko ukrywała. Z wyjątkiem jej nagle mokrych sandałów i przyzwoitych rozmiarów kałuży moczu.
- Zsikałaś się?! - byłem w szoku.
Spojrzała na mnie jak na wariata.
- Naprawdę? A co, myślałeś że nie zrobię tego, o czym mówiłam, że mam zamiar to zrobić? Teraz twoja kolej.
- Myślałem, że żartujesz.
- Myliłeś się. - mrugnęła do mnie. - A teraz sikaj. Obietnica to obietnica.

Miała rację. Niechcący dałem słowo. Nie byłaby zadowolona gdybym się wycofał...

- Nie jestem pewien, czy dam radę. Nigdy dotąd nie zsikałem się w majtki celowo. - teraz wszystko toczyło się błyskawicznie. Jak ja mogłem się na to zgodzić?
- To nie takie trudne. Nie, kiedy naprawdę musisz siku. Po prostu odpręż się i niech leci. Wyobraź sobie, że jesteś w toalecie.

Musiałem być bardzo zdesperowany i chyba też lekko pijany, bo faktycznie poszło łatwo. W jednej sekundzie moje spodnie były suche, a w następnej potężny strumień moczu płynął wzdłuż mojej lewej nogi. Było mi zdumiewająco ciepło i wcale nie czułem obrzydzenia. Przez moment czułem się zadowolony z podjętej decyzji i nawet zaczynałem myśleć, że Camille ma rację z tą całą "filozofią sikania w majtki dla wygody". I wtedy to  się stało...
- Camille! Mówiłaś, że nic nie będzie widać!!! - z przerażeniem spojrzałem w dół na swoje spodnie.
Camille spróbowała - i nie udało się jej - uczynić swój śmiech bardziej serdecznym.
- Zrobiłam mega błąd. Myślałam, że naprawdę nic nie będzie widać. Przykro mi. - wcale nie brzmiała, jakby było jej przykro.

Camille traktowała mój horror jak coś zabawnego. Wciąż śmiejąc się, zapewniła mnie, że jej współlokatorka wychodzi dziś wieczorem, więc powinniśmy tylko szybciutko ruszyć do jej mieszkania a tam odbędziemy wspólny prysznic.
- Nie martw się już. Wynagrodzę ci to. - powiedziała to takim tonem, że nie miałem już wątpliwości w jaki sposób mi wynagrodzi.
Poczułem, że twardnieję i pomyślałem, że skoro Camille jest zaangażowana, to celowe moczenie majtek może być tego warte...

Cdn

2
Opowiadania / Impreza halloweenowa
« dnia: Październik 16, 2017, 20:37 »
Opowiadanie stanowi kontynuację Sióstr - mojego pierwszego opowiadanka o tematyce omorashi i ABDL

Zaczęło się jak zawsze od telefonu. Kasia odebrała - dzwoniła ich najlepsza przyjaciółka. I, też jak zwykle, telefonowała stojąc pod drzwiami domu Asi i Kasi.
- Olka, ja...
- Wiem. Któregoś dnia mnie udusisz - dokończyła Aleksandra śmiejąc się.
Asia usłyszała śmiech przyjaciółki. Od dawna już czuła "motylki w brzuchu" słysząc go, a miała taką okazję coraz rzadziej, jako że siostra jej chłopaka (i chłopaka Kasi) studiowała i rzadko bywała w domu. Toteż natychmiast zeszła na dół, aby przywitać się z Olą.
- Cześć Aśka - rzuciła Olka
- Cześć Piękna - odparła Asia puszczając do niej oczko.
Kasia tylko popukała się w czoło i zaprosiła Olkę do swojego pokoju. Asia naturalnie poszła tam bez zaproszenia, bo było oczywiste, że przyjaciólka ma propozycję albo sprawę do obydwu sióstr. Ola bez zbędnych wstępów przeszła do rzeczy.
- Zapraszam was dwie do nas do domu na imprezę z okazji Halloween. Musicie się przebrać w stosowne ciuchy. Trochę się pokręcimy przy muzie, a potem pójdziemy po domach - u nas na osiedlu wszyscy coś szykują.
Ola mieszkała w tej samej dzielnicy, co Kasia i Asia, ale ta część w której był jej dom traktowano jako osobne osiedle. Były to tzw. lepsze domy. Większe i bardziej okazałe w porównaniu do tego, w którym mieszkały siostry.
- Olka, ciebie to już na tym prawie całkiem pogięło - rzekła Kasia, której pomysł balu przebierańców i łażenia po domach z okrzykiem "cukierek albo psikus" zupełnie się nie spodobał.
- No co, raz w roku...
- Mnie się podoba - rzekła uradowana Asia, która była o dwa lata młodsza od Olki i swojej siostry.
"A ta jak zwykle. Chyba nigdy nie wydorośleje" - pomyślała Kaśka.
- No dobra, to na kiedy mamy szykować te stroje - zapalała się dalej Joasia.
- Na przyszłą sobotę - odparła Olka. - Ja już mam kostium.
- Jaki?? - zapytały jednocześnie Asia i Kaśka.
- Zobaczycie - odparła Ola.
Rozmowa potoczyła się na bardziej neutralny temat i Asi zaczęło się trochę nudzić. Była ciekawa, czy jej serdeczna przyjaciółka nie zaprzestała zabawy, od której tak naprawdę zaczęła się ich przyjaźń. Ona sama, odkąd znudziło się jej udawanie małego dziecka, nie miała specjalnych okazji do praktykowania ulubionego niegdyś zajęcia. Wpływ na to miała nowa koleżanka Asi, która dołączyła do jej klasy w roku maturalnym i teraz razem z Joanną zaczynała pierwszy rok studiów. Milena - tak się nazywała - miała problemy z trzymaniem moczu i często popuszczała w majtki. Asię krępowało to, że sama robiła tak dla przyjemności. Czuła się winna, więc rzadziej moczyła majteczki. Zaczynało ją to jednak trochę męczyć. Postanowiła więc skorzystać z okazji, jaką dawała zabawa na Halloween. Miała jednak jeszcze jedną wątpliwość:
- A chłopaki?
- Grześ nie przyjedzie - rzekła Olka i Kasia pokiwała głową. Znała powód nieobecności Grega, jak go nazywała.
- A Darek? - Asia zrobiła maślane oczy.
- Darek będzie - odparła Ola, a Asi zrobiło się smutno. Chyba miała nadzieję, że jej chłopak zostanie w Warszawie, gdzie studiował, a ona zabawi się z Olą.
- No dobra - rzekła wreszcie Kasia - Poszukamy sobie z Achą jakichś czadowych kostiumów i przychodzimy.

Kiedy Ola wyszła, siostry spotkały się tym razem u Asi.
- No i co powiesz? - zapytała Kasia
- Powiem ci, że obecność Darka trochę mi nie jest w smak.
- Jak to?
- No bo wiesz. Od czasu jak była u nas ta debilka z Austrii...
- Nie powinnaś tak mówić o naszej kuzynce Edycie - rzekła Kasia mrużąc oko, bo dobrze pamiętała perypetie młodszej siostry z kuzynką.
- No dobra, od czasu jak była u nas Edyta, zaczęliśmy z Darkiem bawić się w age play, no wiesz: w odgrywanie ról dziecka i opiekuna.
- No i? - Kasia zaczęła się niecierpliwić
- No i jak mi się to znudziło, to mam takie uczucie, że Darek się zmienił.
- Nie kocha cię? - zdziwiła się Kasia, bo para Joasia - Darek, to były papużki nierozłączki.
- Nie wiem... chyba...
- Ma kogoś w Warszawie? - ni to zapytała, ni to stwierdziła Kaśka.
- Właśnie.
- Pamiętasz, co go pchnęło w twe ramiona? - Kaśka powiedziała to takim tonem, że Asia roześmiała się głośno.
- Tak. Zsikałam się w majtki na urodzinach Grzegorza i on to zauważył...
- Zrób to jeszcze raz i wtedy zobaczysz. A okazji lepszej nie będzie. Olka wie, że sikamy w majty, Grega nie będzie...
- Myślisz? - powątpiewała Asia
- że nie będzie Grześka? Pewnie że nie. Musi pozałatwiać..., a nic takiego.
Asia uważniej przyjrzała się starszej siostrze. Coś ukrywała, a robiła to tak nieudolnie, że można było wyczytać wszystko z jej twarzy. Kasia nie zwróciła uwagi na to, z jaką ciekawością przygląda się jej Joanna i kontynuowała:
- Nie zapytałam Olki ile jeszcze osób będzie, no i czy będą też małolaty - chodziło jej o najmłodsze siostry, bliźniaczki, które często wchodziły w drogę Oli i prawie zawsze przyłapywały ją w mokrych majtkach.
- Jeżeli Olka i Darek robią imprę u siebie w domu, to na pewno teren będzie czysty. A kto jeszcze może być? Nie mam pojęcia - stwierdziła Asia.
- Zobaczymy. Myślmy raczej o kostiumach.

***

Nazajutrz Kasia wyjechała do Gdańska, gdzie studiowała, Asia została sama na placu boju ponieważ jako jedyna z grona przyjaciół wybrała uczelnie w ich rodzinnym mieście. Stało się to niejako z konieczności, ponieważ nie dostała się na wymarzone prawo do Poznania, gdzie byłaby blisko Olki i musiała poświęcić jeden rok na jakieś bzdurne studia marketingowe. Postanowiła że za rok spróbuje jeszcze raz przenieść się do stolicy Wielkopolski, na razie jednak mogła rozejrzeć się za strojami dla siebie i Kasi. Budżet, jakim dysponowały był wystarczająco duży, aby nie szukać po wypożyczalniach, a kupić sobie własne kostiumy. Było to o tyle istotne, że obie zamierzały nie tylko się w nich pokazać i pochodzić po domach. Zarówno Asia, jak i jej siostra chciały się także dobrze bawić. Oględziny galerii handlowej wypadły więcej niż dobrze. Okazało się, że wybór kostiumów nie tylko dla dzieci, ale i dla dorosłych był ogromny. Asia zdecydowała się na przebranie Kobiety - Kota. Dla Kasi - złej czarownicy z Północy z bajki o Czarnoksiężniku z Krainy Oz. Wysłała siostrze MMSa z prośbą o akceptację. Kasi oba stroje się podobały. Kostium Asi składał się z bardzo obcisłego czarnego kombinezonu zapinanego z tyłu na suwak. Nie było szansy, aby mogła sama go rozpiąć, tym samym praktycznie uniemożliwiał korzystanie z toalety bez asysty. W skład kostiumu dla starszej siostry wchodziły również obcisłe spodenki do kolan, coś, co od biedy można by nazwać sukienką, peleryna i kapelusz, wszystko również czarne. Kasia obiecała, że zajmie się charakteryzacją. Sobotnia impreza zapowiadała się bombowo!

cdn. 

3
Opowiadania / Upiór z Polagry
« dnia: Wrzesień 25, 2017, 21:33 »
Jako, że właśnie trwają Targi Polagra - przypominam moją humoreskę na ten temat

Część pierwsza

To był na pozór zwyczajny wrześniowy dzień, choć musiałem co jakiś czas spoglądać na kalendarz, aby utwierdzić się w przekonaniu, że to jednak początek jesieni. Za oknem panował tropikalny niemal upał. Siedziałem w swoim biurze słuchając jak za ścianą moja partnerka rozmawia przez telefon. No właśnie.

Wypada się przedstawić. Nazywam się Daniel Leśniewski i jestem prywatnym detektywem. Jakiś czas temu poznałem Alex, z którą wspólnie prowadzę agencję. Alex Bell naprawdę nazywa się Ola Dzwonkowska, ale sami przyznacie, że po angielsku brzmi znacznie lepiej. To był pomysł Alex, aby naszą agencję nazwać „AB & DL Private Detectives”.

Zatem, siedziałem i słuchałem odgłosów zza ściany, gdy nagle ktoś zastukał do moich drzwi.
– Proszę wejść – usłyszałem swój własny głos.
Drzwi się otworzyły i weszła…

To było jak zstąpienie anioła, jak wybuch supernowej, jak… no po prostu brakło mi słów nawet aby w myślach to określić. Była piękna. Miała lekko oliwkową cerę, prawie czarne włosy i piwne, nie – ciemnobrązowe oczy. Można rzec ideał kobiecej urody, jeśli o mnie chodzi.

Ona zaś stanęła przede mną i uśmiechnęła się smutno. Spojrzałem na nią i ujrzałem swoje odbicie w jej tęczówkach, a może chciałem aby tak było, bo już się rozmarzyłem na jej temat.Jednak jej słowa sprawiły, że brutalnie wróciła szara rzeczywistość.

– Chciałabym aby odnalazł pan mojego chłopaka. Nie ma go od dwóch dni.
– Pani… chłopaka? Tak? Od dwóch dni?
– Czy niejasno się wyraziłam? – w jej głosie zabrzmiała nuta irytacji
– Ależ nie, chciałem jedynie zebrać myśli.
– Czy już je pan zebrał? – tym razem wyczułem ironię w jej głosie
– Tak. Proszę mi opowiedzieć coś więcej.

Z jej informacji dowiedziałem się, że jej chłopak wyszedł z domu z zamiarem odwiedzenia targów Polagra. Od tamtej pory nikt go nie widział. Podała mi dokładny rysopis, włącznie z informacją, gdzie na jego ciele znajduje się tatuaż z jej imieniem i nie było to bynajmniej ramię.
„Obym nie musiał tego sprawdzać” – pomyślałem.
Wymieniłem cenę za usługę. Potencjalnej klientce zrzedła mina.

– Nie myślałam, że to aż tyle kosztuje. Przecież musi pan tylko wejść na teren Targów Poznańskich i znaleźć mojego Misia. Dlaczego aż 10 tysięcy?

– Cóż, prowadzenie agencji w centrum Poznania kosztuje – uśmiechnąłem się kwaśno.
– Zgadzam się na 8 tysięcy – dziewczyna nie dawała za wygraną
– Ceny nie podlegają… – zacząłem, ale widząc, że ma łzy w oczach dałem za wygraną.

Ustalenie zaliczki wpłaconej natychmiast nie nastręczyło już tylu problemów. Poprosiłem jeszcze o zdjęcie poszukiwanego.
– Jednakże wolałbym fotografię w ubraniu – dodałem jeszcze.
Obiecała przesłać mailem.
Już miała wychodzić. Usłyszałem, że za drzwiami pojawiła się Alex. Klientka sięgnęła do klamki, gdy nagle padło zaskakujące pytanie:

– Czy nosi pan pieluszki?
– że co proszę?! – myślałem, że rzuciło mi się na uszy.
– No… – zaczerwieniła się po koniuszki ślicznych małżowin usznych – DL, to znaczy…
– Niech pani już idzie. Widzę, że musi pani odpocząć i wziąć się w garść.

***

– Dziś jest pierwszy dzień jesieni – rzekła Alex, gdy szliśmy ulicą św. Marcin w kierunku kampusu uniwersyteckiego.
– Naprawdę? – udałem zdziwienie – Jak dla mnie, dalej jest lato, a to że tam w horoskopie słońce weszło w znak Wagi…
Okazało się jednak, że miała rację. Liście na drzewach w Parku Mickiewicza zaczęły już przybierać jesienne barwy. Było bardziej czerwono i złoto, niż zielono.
Zdecydowaliśmy się iść pieszo, w końcu do MTP nie jest od nas aż tak daleko. Gdy doszliśmy na miejsce przywitał nas spory tłum ludzi usiłujących dostać się do środka.

Nasze licencje prywatnych detektywów okazały się zbyt słabym argumentem aby nas wpuszczono, musieliśmy więc odstać swoje w kolejce i w dodatku kupić bilety. W końcu jednak udało się wejść. Zostaliśmy zaopatrzeni w mapki, toteż szybko zorientowaliśmy się w sytuacji. Postanowiłem, że się rozdzielimy. Alex miała zacząć od pawilonu cukierniczego, a ja do mleczarskiego. Zamierzaliśmy spotkać się za dwie godziny przy wejściu. Miałem nadzieję, że już w trójkę. Myliłem się.

4
Kilka pytań / Wasze "mokre" preferencje
« dnia: Wrzesień 22, 2017, 18:19 »
Pytanie do aktywnych "majtkosiusiaczy": co lubicie? Siku w majtki i spodnie? Tylko w majtki? Do łóżka? Piszcie!!!

5
Panel Dyskusyjny / Dlaczego???
« dnia: Wrzesień 20, 2017, 23:23 »
Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego staliście się ab/dl/pp? Pewna moja internetowa znajoma pisała kiedyś, że najczęstszą przyczyną są przeżycia z dzieciństwa, które w podświadomości tkwią jako traumy, powodujące tęsknotę za utraconym beztroskim okresem. To mogło być np. zbyt szybkie i drastyczne "oswajanie" z nocnikiem, odebranie smoczka itp.

Jeśli chodzi o mnie to nie umiem na to pytanie odpowiedzieć, mimo że dużo na ten temat myślałem. W każdym razie zawsze fascynowało mnie "zjawisko" zsikania się w majtki i już w przedszkolu odkryłem, że pewna dziewczynka moczyła się przez sen (podczas tzw. leżakowania). Od razu pojawiły sie w moim bystrym umyśle pięciolatka pytania: co ona tak naprawdę odczuwa, jak to jest się zsikać itp. No i zacząłem to empirycznie sprawdzać :-). Ale skąd takie pytania...

No a jak jest u Was?

6
Opowiadania / Pieluchator - pierwsze starcie
« dnia: Wrzesień 20, 2017, 22:35 »
OPOWIADANIE AUTORSTWA SANDOKANKI (OLI), Z KTÓR¡ WSPÓLNIE PROWADZI£EM "CZYTELNIÊ"

ODCINEK 1
—————-
Rok 2133 zapamiętamy jako przełomowy w naszej podziemnej walce z wrogiem. Kiedy piętnaście lat temu oficjalnie zakatrupiono ostatniego homoseksualistę na kuli ziemskiej rząd Unii EUROAMERYKAÑSKIEJ wskazał palcem na NAS!

To był cios poniżej pasa, bo sprowadzono NAS do jednego poziomu łajna razem z homo, pedo i trans!

Na comiesięcznym forum w Quantico w-ce prezydent Unii pokazał światu NAS, jako zło, które zagraża nowej generacji, jako bezużytecznych obywateli Unii, zmieszał z błotem naszą delikatność, nasze uczucia, naszą miłość do wszystkiego co „baby sweet”…

Ogólnie rzecz ujmując powiedział na walnym forum, że AB/DL to choroba, która zagraża światu i że państwa członkowskie Unii EUROAMERYKAÑSKIEJ łącznie z Kanadą i Meksykiem – podjęły decyzje – CYTUJÊ : „…O jak najszybszej eliminacji ze społeczeństwa wszystkich EJBÓW…”

Ejbami nazwali nas- chłopaków i dziewczyny, co noszą pieluchy, wciąż używają smoczków, śpiochów do spania i piją napoje i mleko tylko z butelek ze smoczkami..

Dla nich staliśmy się „Ejbami, którzy zagrażają społeczeństwu i demoralizują Unię”…
Pamiętam, że jak ogłoszono na forum w Quantico, że jesteśmy w tej chwili celem numer jeden do likwidacji w Unii, wielu Ejbów straciło głowę…

Wg statystyk w brukowych czasopismach w latach 2118-2119, a więc kiedy NAS oskarżono o „złe wpływy” i potrzebę eliminacji ze społeczeństwa – w państwach Unii blisko 500 Ejbów popełniło samobójstwo, prawie tysiąc osób powiązanych z AB/DL uciekło do Chin i Japonii prosząc o Azyl,a kilka tysięcy Ejbów upokorzona strachem zaprzestała praktyk…

Pozostawało zasadnicze pytanie- co stało się z resztą?
Skoro wg zaczipowanego społeczeństwa – było nas 4650 osób ab/dl w samej Unii- pięciuset odebrało sobie życie, około tysiąc osób uciekło na wschód a kilka tysięcy przeszło z bojaźni na stronę wroga gdzie podziało się STU PIÊÆDZIESIÊCIU EJBÓW UNII???

Tak, to MY..
Jesteśmy w podziemiu, będziemy walczyć do upadłego, do ostatniej pieluchy!
Zrobimy wszystko, żeby było tak jak kiedyś, pokażemy, że to nie my jesteśmy zagrożeniem dla społeczeństwa, ale rządy Unii zabierają ludziom to, co im sie należy od dziecka, aż do śmierci..

Wspomniałem już, że teraz w Unii nie ma już wogóle pieluch? Wiecie dlaczego? Dzieci w wieku jednego miesiąca życia są cewnikowane sposobem ultracienkiego laserowego winylu!

W roku 2078 weszła w życie ustawa o całkowitej ochronie środowiska, a pampersy uznano za wroga numer jeden do wdrożonego systemu biodegradacji!
Tylko MY – ejbowie posiadaliśmy pampersy, które kupowaliśmy droga satelitarną z Indonezjii, Chin, Japonii oraz częściowo z neutralnej Szwecji.
Ale teraz zostało nas niewielu i zrobimy wszystko, żeby podjąć tą nierówna walkę z PIELUCHATORAMI!

To maszyny.

Potrafią wyczuć czystą, suchą pieluchę na odległość nawet stu metrów. Nie różnią się od zwykłych Policjantów Unii, ale są przeszkoleni, żeby likwidować takich jak my…
Będzie ciężko, ale nie poddamy się!

7
Opowiadania / Opowiadanie interaktywne
« dnia: Wrzesień 03, 2017, 14:11 »
Pomyślałem, że spróbuję czegoś nowego. To Wy zdecydujecie o tym, jak toczyć się będzie ta historia. Miłej zabawy.

ANIA I TROJACZKI

Naszą bohaterką jest Ania. śliczna dziewczyna o wzroście 170 cm, wadze 42 kg, długich blond włosach i niebieskich oczach.  Ania mieszka w mieście w północno -  wschodniej Polsce. Ma 19 lat, jest w maturalnej klasie w liceum uchodzącym za najlepsze w mieście. Rodzina Ani to jej rodzice oraz 3 młodsze siostry - trojaczki o imionach: Ada, Amelia i Angelika. Dziewczynki są w wieku 13 lat.
Kiedy trojaczki miały się urodzić Ania przeżywała długi okres nocnego moczenia. Dolegliwość ta ustąpiła nagle dwa lata później. Od tego czasu nigdy więcej nie zmoczyła łóżka, nigdy też nie zsikała się w majtki z żadnego innego powodu. Ania kocha swoje niesforne siostry i one ją też, jednak czasem robią jej kawały.
Pewnego sobotniego popołudnia rodzice dziewcząt postanowili wybrać się w odwiedziny do znajomych, mieszkających w niedalekiej miejscowości. Ponieważ Ada, jedna z trojaczek, nie najlepiej się czuła, dziewczyny zdecydowały że wszystkie zostaną. Mama poprosiła aby Ania opiekowała się siostrami.
Dziewczyny z początku namówiły starszą siostrę na grę w Monopoly ale ta szybko im się znudziła. Mama nie zabroniła im oglądania tv więc wszystkie 4 zasiadły na kanapie na wprost ekranu. Włączyły kanał z serialami i przez kolejne dwie godziny pasjonowały się życiem na dworze Sulejmana Wspaniałego. Ponieważ były głodne, a rodzice zostawili im pieniądze, Ania zamówiła pizzę i po litrowej coli dla każdej.
Po jedzeniu Ania nagle poczuła się senna. Powieki zaczęły jej opadać i zasnęła nie wiedząc kiedy. Jej młodsze siostry dopiero po dłuższej chwili zorientowały się w sytuacji, a ponieważ znowu im się nudziło, zaczęły się zastanawiać jaki numer mogłyby wyciąć Annie. I wtedy Ada (nazywana czasem Adelajdą albo Adelą) rzekła puszczając oczko do pozostałej dwójki:
- Zróbmy jej żart z ręką w wodzie.
Pozostałe siostry były bardzo za, ale Angelika miała jednak skrupuły:
- No nie wiem, jak to zadziała to ona...
- Zsika się w spodnie. Ot co - dokończyła Ada
Amelia zachichotała i zaraz poszła po miskę z ciepłą wodą. Ania pół leżała, pół siedziała. Obie ręce były łatwo dostępne. Amelka postawiła miskę na kanapie a Ada wsunęła lewą dłoń Ani do wody. Anna mruknęła coś przez sen, ale nie otworzyła oczu. Trojaczki wpatrywały się w swoją siostrę...

JAK WASZYM ZDANIEM POWINNA POTOCZYÆ SIÊ AKCJA:
a) Sztuczka nie zadziała i Ania obudzi się sucha
b) Sztuczka zadziała, Ania lekko popuści w majtki i spodnie
c) Zabawa wymknie się spod kontroli...


W komentarzach wskażcie opcję, którą wybieracie.

8
Opowiadania / Czyste szaleństwo
« dnia: Sierpień 22, 2017, 17:11 »
A to dla odmiany opowiadanie 100% omorashi (czyli o siusianiu w majtki) :-)

Odcinek 1.

– Alicjo, powtórz co powiedziałam? – głos nauczycielki wyrwał z zamyślenia siedemnastoletnią ciemnowłosą i piwnooką uczennicę.
Alicja spojrzała w kierunku biurka stojącego pod tablicą. Wzrok miała jednak nadal „nieprzytomny” i wierciła się na krześle. Nauczycielka spojrzała z dezaprobatą na jedną ze swoich najlepszych uczennic. Tylko dlatego, że Alicja była „piątkowa”, nie kazała jej podejść do tablicy. Alicja tymczasem walczyła ze słabością, której jeszcze nigdy w życiu nie odczuła.

Alicja Dąbrowska, bo tak się właśnie nazywa nasza bohaterka, miała jedno dziwactwo. Nienawidziła szkolnych toalet. Po prostu nie była w stanie zrobić siku na terenie szkoły. Do ubikacji chodziła podczas „trudnych dni” i to tylko wtedy, kiedy już nie miała innego wyboru. Potrzeby fizjologiczne zawsze „zostawiała” sobie do domu. Tego jednak dnia najwyraźniej przesadziła z napojami. Podczas długiej przerwy wypiła prawie litr wody niegazowanej i teraz, podczas ostatniej lekcji, czuła jakby wszystek płyn zamierzał natychmiast z niej wypłynąć. Gdyby nie to, że nigdy nie chodziła siku do „damskiej”, być może poprosiłaby nauczycielkę o pozwolenie wyjścia, a tak… musiała czekać do dzwonka, na szczęście – ostatniego tego dnia. Była to okoliczność nadzwyczajna, ponieważ klasa miała w planie jeszcze dwie lekcje języka polskiego, lecz nauczyciel właśnie poprzedniego dnia miał wypadek i złamał nogę. Zanim zostaną zorganizowane zastępstwa, dyrekcja musiała odwołać wszystkie lekcje z tym psorem.
„Uff, jakie to szczęście. Gdybym miała wysiedzieć jeszcze dwa polaki, to chyba bym się zeszczała” – myślała teraz Alicja.
I właśnie te myśli spowodowały, że odpłynęła i naraziła się nauczycielce geografii. Na szczęście nie musiała wstawać…
Tymczasem lekcja powoli – zbyt powoli, jak uważała Ala – zmierzała do końca. Dziewczyna nie miała zamiaru tracić czasu. Gdy tylko zabrzmi dzwonek zamierzała chwycić swoje rzeczy i wybiec ze szkoły. Miała plany na popołudnie, a dodatkowe półtorej godziny znakomicie pomagało w ich realizacji. Należało tylko wrócić do domu, zostawić rzeczy i… wyjść.
Grecy mówili, że aby przejść milę, najpierw trzeba przejść pół mili, a żeby to zrobić, najpierw trzeba pokonać ćwierć i tak dalej. Alicja już od pewnego czasu znów nie słuchała wykładu a jedynie odliczała minuty do dzwonka. I im dłużej je liczyła, tym wolniej płynął czas, a jej pęcherz wypełniał się coraz bardziej.
Do końca lekcji zostało jeszcze około 15 minut, gdy nagle z sąsiedniej ławki podniosła się Lena – jedna z najbliższych przyjaciólek Alicji. Podeszła do nauczycielki, a ta skinęła głową. Lena wyszła z klasy.
„Poszła siku” – pomyślała Ala i zacisnęła uda. Tego jeszcze nie było! Ona musi zaciskać nogi, aby sie nie posikać. Przecież nie jest małą dziewczynką. Jeszcze nigdy, odkąd pamiętała, nie miała mokrych majtek. Przypomniała sobie ile razy w przedszkolu i podstawówce widziała, albo słyszała jak ktoś zsikał się w majtki. Chyba żadna z jej koleżanek nie mogła o sobie powiedzieć tego samego co Alicja. A tu…
Lena wróciła po 2 minutach. Do końca lekcji było coraz bliżej, a Ala czuła, że długo nie wytrzyma. Do dzwonka jest kilka minut, ok – tyle da radę, ale potem będzie przeszło półgodzinny powrót do domu… Nawet żelazny pęcherz, jak o sobie myślała Ala, może tego nie wytrzymać. Jednakże Alicja niewiele sobie robiła z sygnałów wysyłanych jej przez organizm. Ona cały czas wierzyła w to, że jej nigdy, nigdy – przenigdy nie zdarzy się zsiusiać w majtki.
Nauczycielka kończyła wykładać temat lekcji i pozwoliła uczniom spakować rzeczy. Dzwonek miał się odezwać za 3 minuty. Alicja czekała niczym sprinter w blokach. Wreszcie…
Terkot dzwonka zabrzmiał jak najradośniejsza melodia. Alicja – tak jak zakładała – chwyciła torbę z książkami i była jedną z pierwszych przy drzwiach. Wybiegła na korytarz nie oglądając się za siebie. Nie słyszała nawet, że Anka – jej najlepsza przyjaciółka, z którą dzieliła ławkę jeszcze od czasów gimnazjalnych – woła za nią, aby zaczekała. Przecież szły w tym samym kierunku, jechały do domu tym samym tramwajem i przesiadały się na ten sam autobus. Mieszkały w końcu w sąsiednich blokach. Alicja tym razem nie czekała na przyjaciółkę. Biegła jak szalona na przystanek tramwajowy tylko po to, aby ujrzeć tuż przed sobą czerwone światła odjeżdżającego wagonu.
„Fuck” – zaklęła w myślach i jednocześnie poczuła skurcz w dole brzucha. Spojrzała na wyświetlacz rozkładu jazdy. Następny „trampek” miał być za dwadzieścia minut. Ala nie miała zamiaru tyle stać. Ruszyła pieszo w stronę, w która powinna jechać. Mniej więcej po dwóch kilometrach był przystanek, z którego już można było łapać autobus w kierunku domu. Alicji udało się na jakiś czas zapomnieć o tym, że bardzo chce się jej siku.
Okazało się, że tego dnia miała i szczęście (dwie odwołane lekcje) i nieszczęście. Oto kiedy dochodziła do przystanku – autobus właśnie z niego odjeżdżał. Teraz Ala wiedziała już, że ma problem. Gdyby zdecydowała się dalej iść pieszo, droga zajęłaby jej na pewno ponad pół godziny. Następny autobus miał być za 20 minut, co oznaczało, że w domu będzie za… pół godziny.
„Jakbyś się nie obracała, dupa z tyłu” – pomyślała.
W tym momencie zdała sobie sprawę z tego, jak bardzo potrzebuje zrobić siusiu.Zaczęła przestępować z nogi na nogę, krzyżować nogi, pochylać się do przodu, wreszcie przykucnęła. Nic to nie pomagało. Potrzeba rosła i Ala wiedziała teraz, że musi coś wymyślić.
„Mam tylko dwie możliwości, a żadna nie wchodzi w rachubę” – pomyślała.
Rzeczywiście: mogła pójść do McDonalda, który znajdował się kilkadziesiąt metrów od przystanku, albo… zrobić w spodnie. Pierwsze rozwiązanie wiązało się z pójściem do publicznej toalety. Wprawdzie Ala nie była do końca pewna, czy jej wstręt przed tego rodzaju ustępami dotyczy wszystkich, do których chodzą obcy ludzie, czy tylko szkolnych, ale gdy głębiej się nad tym zastanawiała, dochodziła do wniosku, że jednak w Maku też się nie wysika. A więc co? Zsikać się w majtki?
Odpowiedź nadeszła szybko. Kolejnego skurczu Ala już nie wytrzymała i nagle poczuła, jak robi się jej gorąco. Chociaż ruch w mieście był spory, a samochody hałasowały jak zwykle, Ala miała wrażenie, że słyszu szum własnego moczu wypływającego jej w majtki, a następnie poprzez spodnie na trotuar. Trwało to dłuższą chwilę. Alicja nie próbowała nawet zatrzymać potopu. Zrozumiała, że to nie ma sensu. Majtki i spodnie i tak już były mokre, jej reputacja w razie gdyby ją ktoś zobaczył – zrujnowana, a gdyby walczyła z nieuchronnym, to przecież nadal chciałoby się jej siku… Była jedna zadowolona, że nie poczekała na Ankę. Tymczasem w końcu nadjechał autobus.

Ala, tak jak sobie wyliczyła, po półgodzinnej podróży znalazła się przed drzwiami domu. Włożyła w zamek klucz i ku swemu zdumieniu zrozumiała, że drzwi są otwarte. To oznaczało tylko jedno: mama jest w domu!!!

9
Opowiadania / Klasowa piękność - 5 lat później
« dnia: Sierpień 22, 2017, 17:08 »
Odcinek 1. Serce w rozterce

Słońce przebijało się przez żaluzje w oknie, oświetlając siedzącą przy stole dziewczynę. Od razu można się było zorientować, że siedząca jest studentką. Przed dziewczyną leżał skrypt, który wytrwale wertowała. Przygotowywała się do zbliżającego się egzaminu w sesji letniej. Przy książce stał ogromny kubek, z którego ulatniał się aromat mocnej kawy. Kubek był już w więcej niż w połowie opróżniony. Siedząca przed skryptem dziewczyna miała na imię Monika i była dwudziestoletnią studentką drugiego roku psychologii. Wybór kierunku studiów nie był przypadkowy. Monika postanowiła bowiem pomagać w przyszłości młodym ludziom, nastolatkom, którzy borykają się z podobnymi problemami, z jakimi sama się zmagała. W jej przypadku było to niekontrolowane moczenie się, z powodu którego omal nie zawaliła jednego roku w gimnazjum i w efekcie była zmuszona nosić pieluszki. Monika nienawidziła pieluch! To uczucie spotęgowało się jeszcze pewnego lipcowego dnia, zaraz po zakończeniu Mistrzostw Europy w piłce nożnej, które wtedy rozgrywano w Polsce i na Ukrainie.

Monika nagle się zdekoncentrowała. Zamiast o psychologii, zaczęła nagle myśleć o Maćku, swoim pierwszym "prawdziwym" chłopaku. Takim, z którym chodziła za rękę, spotykali się w kinie i na lodach, wymieniali pierwsze pocałunki. Dla niego (podobno) to już nie był pierwszy raz. Mówiono, a dokładnie mówił to jego kumpel, którego wszyscy nazywali Rudy, że Maciek całował się z dziewczyną gdy miał ledwo skończone 14 lat. Gdy zaczęli ze sobą chodzić, oboje mieli po 15, chodzili do tej samej klasy i w dodatku mieszkali w tym samym bloku. Ich połączenie odbyło się w dramatycznych okolicznościach i to dla obojga z nich. Monika wtedy właśnie miała największe nasilenie swoich problemów i musiała zmieniać pieluchy niemal jak niemowlę, a Maciej... Cóż, on nazywał ten dzień najszczęśliwszym pechowym dniem w życiu. Monika wiedziała, że gdyby nie pewien wypadek, który przydarzył się Maciejowi, ten raczej nie zacząłby z nią rozmawiać. Inicjatywa z początku wyszła od niej. Parą zostali niemal natychmiast, chociaż siostra Maćka nieraz robiła aluzje do tego, co wtedy się zdarzyło i często pytała Monikę, czy jest gotowa przebierać jej brata. Monika puszczała te uwagi mimo uszu, ale sama się zastanawiała, jak zachowałby się Maciek, gdyby chodziło o zmianę jej pieluchy. Tymczasem jednak stan Moniki stopniowo się poprawiał, aż do momentu, gdy kilka dni pod rząd zdejmowała z siebie suchą pieluchę. Wtedy lekarz zabronił jej ich stosować. Miała ćwiczyć bez nich i dawała sobie radę. Ani razu nie zmoczyła majtek. Maciek miał się o tym dowiedzieć gdy tylko zacznie się lipiec. Planowała, że namówi go na wspólny wypad pod namiot. Nawet w większej grupie, pod warunkiem, że będzie więcej namiotów. Wtedy też pozwoli mu na "coś więcej". Nie, nie sex. Na to żadne z nich w jej opinii nie było jeszcze gotowe. Ale na bardziej intensywne pieszczoty, połączone z "rozbierankami" już tak. Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy poznali wyniki egzaminów gimnazjalnych i okazało się, że nie pójdą do tej samej szkoły. Monika, która uzyskała jeden z najwyższych wyników mogła przebierać w ofertach szkół jak w ulęgałkach i oczywiście poszła do najbardziej prestiżowego liceum. Maciek, który też miał takie ambicje, niestety musiał wybierać szkoły techniczne. Na ogólniak nie miał absolutnie żadnych szans. To bardzo podrażniło jego dumę do tego stopnia, że poprosił Monikę o rozmowę. Dziewczyna nie spodziewała się chyba kierunku, w jakim się ona potoczy. W miarę jak mówił, czekała tylko na nieuniknione. I... nie zawiodła się:
- Możemy zostać przyjaciółmi - zakończył swoją perorę.
- Chyba nie wierzysz w to, co mówisz - rzekła połykając łzy.
Poszła, zostawiając go na środku szkolnego boiska, bo właśnie tam rozmawiali. Dowiedziała się potem od Agaty, siostry Rudego, że Maciek do ciemnej nocy kopał piłkę z resztą chłopaków, a grał tak brutalnie, że niejeden miał z tego powodu rozbite kolana, a Rudy omal nie przypłacił tego złamaniem obojczyka.

Dla Moniki złamanie serca było bardzo bolesne. Postanowiła jak najszybciej wyprowadzić się z rodzinnego domu. Rodzice trochę jej w tym pomogli. Dzięki świetnym wynikom w teście, mogła podjąć naukę może nie w aż tak renomowanej szkole jak ta do której się pierwotnie dostała, ale w przyzwoitym liceum w Warszawie, gdzie mieszkali jacyś jej krewni, u których mogła się zatrzymać. Tak minęły kolejne trzy lata, po których dostała się na wymarzone studia na Uniwersytecie Warszawskim. Z Maćkiem nie miała żadnego kontaktu przez pięć lat! Nawet nie myślała o nim... aż do teraz.
"Dlaczego akurat teraz o nim pomyślałam?" - zapytała się w myślach
"Bo nadal go kochasz" - odpowiedziało serce.
"Zostawił mnie jak ścierkę  na blacie" - myślała dalej - "zachował się jak głupi, niedojrzały gówniarz!"
"Pięć lat temu to był głupi, niedojrzały gówniarz" - rzekło serce. A może rozum? Tego Monika nie była pewna.
Sięgnęła po kubek i wypiła spory łyk. Nagle poczuła coś, czego była najzupełniej pewna. Musiała iść do toalety. Wstała i wyszła z pokoju do przedsionka, z którego wchodziło się do łazienki i ubikacji. Nagle jakaś siła zatrzymała ją w miejscu. Coś kazało jej założyć buty, wziąć dużą czarną torbę i wyjść. Gdy znalazła się przed budynkiem akademika, nadal nie bardzo wiedząc co robi, skierowała się do nieodległej Galerii Mokotów. Tam znalazła aptekę, do której weszła śmiało i stanąwszy przed okienkiem rzekła:
- Poproszę paczkę pieluch Seni dla dorosłych.
Starsza farmaceutka spojrzała na nią spoza szkieł w okularach i powiedziała tonem tak obojętnym, jakby pytała o dzień tygodnia:
- Rozmiar jaki?
- Dwójkę - odparła Monika.
Starsza pani poszła na zaplecze i po chwili portfel Moni był lżejszy o kilkadziesiąt złotych, a za to jej torba dużo cięższa. Monika nadal sprawiała wrażenie osoby, która nie wie co robi. Zaczęła się zastanawiać, jak zrobić użytek z pieluch. Ale tę myśl zagłuszył głos rozsądku:
"Po co ja to kupiłam..."
W pierwszej chwili zdecydowała wrócić do apteki i oddać paczkę, zobaczyła jednak sporo ludzi, którzy nagle się tam znaleźli. Zdecydowała, że skoro kupiła tę paczkę, to zrobi z niej taki użytek, do jakiego została wyprodukowana. Nie chciała jednak zakładać ich w akademiku. Nuż wpadnie jakaś kumpela "na ploty", albo jakiś (nagle) pilny kumpel - "skserować wykłady"? W galerii na pewno są  specjalne toalety. I faktycznie. Znalazła taką dla matek z dziećmi. Weszła do środka i wykorzystując znajdujące się tam udogodnienia założyła na siebie pieluszkę. Następnie naciągnęła majtki i spodnie, co przyszło jej z pewnym trudem, ponieważ dżinsy, które nosiła były dość obcisłe. Zobaczyła, że pupa trochę jej odstaje, ale ostatecznie nie robiła z tego sprawy. Ze zdumieniem i nawet lekkim rozbawieniem odkryła, że potrzeba skorzystania z toalety, która jeszcze pół godziny temu wydawała się bardzo pilna, teraz jakby zupełnie ustąpiła. Monika zdecydowała się więc nie wracać jeszcze do pokoju w DS, ale wybrać się na kawę. Wiedziała, że gdzieś tu jest Starbucks.

Weszła do kawiarni. Zamówiła sobie dużą americano i usiadła przy stoliku. Miała podgląd na całą salę. Tylko przy jednym stoliku siedział odwrócony plecami do niej samotny mężczyzna. Już na pierwszy rzut oka widać było, że jest bardzo wysportowany. Miał szerokie plecy i rozbudowaną obręcz barkową, a przy tym tak potężne bicepsy, że koszula, którą miał na sobie niebezpiecznie trzeszczała na szwach przy rękawach. Barman zawołał, aby odebrała kawę. Chłopak na chwilę się odwrócił, a ich spojrzenia się zetknęły. Wtedy Monice świat zawirował w oczach i zabrakło jej powietrza.

10
Opowiadania / Klasowa piękność
« dnia: Sierpień 20, 2017, 13:07 »
Postanowiłem przypomnieć Wam jedno z moich mniej znanych opowiadań.

Odcinek 1. Maciek

Jak to czasami dziwnymi drogami chodzi uczucie między dwojgiem ludzi…
A zaczęło się wszystko krótko po zakończeniu Euro 2012. Na podwórku miał się rozegrać „finał”. Od dobrych kilkunastu minut dało się słyszeć podniesione głosy, piskliwe jeszcze po świeżo przebytej mutacji:
– Ja jestem Iniesta!
– Nie możesz być Iniestą, baranie!
– Dlaczego? – to znów pierwszy głos
– Bo w Hiszpanii może być tylko jeden Iniesta! – to krzyczał znów inny chłopak.
– Coście się przyczepili tego Iniesty – rozległ się głos nieco niższy od poprzednich, widac jego posiadacz był najstarszy z towarzystwa – Jak każdy z was będzie Hiszpanem, to kto bedzie Włochami?
– Ty, Maciek, masz rację – odparł kolejny chłopiec – To ty i Rudy wybierajcie.
– A potem rzucimy monetą, kto będzie kim – dodał chłopak nazwany Maćkiem.
Istotnie Maciek był najstarszy na podwórku. Miał prawie 15 lat, co nie przeszkadzało mu jeszcze „latać za piłką” z chłopakami z klatki, młodszymi od niego nawet o 3 – 4 lata. Ale on górował nad nimi nie tylko wiekiem, techniką gry itp. On (podobno) całował się już z dziewczynami!
Mecz wreszcie mógł się odbyć. Maciek i jego drużyna „przegrali” losowanie i musieli grac jako Włosi. Nie przegrali jednak 0:4, tylko dokopali „Hiszpanom” coś 8, czy też 9 do „kółka”. Dokładnie nikt tego przecież nie liczył… Maciek zadowolony z siebie wracał do domu. Była jednak jedna sprawa, która nie dawała o sobie zapominać: chłopak panicznie bał się psów. A jakby tego było mało, idąc z boiska do bloku, w którym mieszkał, musiał przechodzić obok starego, zaniedbanego domu, będącego smętną pozostałością po gospodarstwie, które z chwilą, gdy obszar przyłączono do miasta, przestało mieć rację bytu. Nie dom jednak był problemem, ale wałęsający się tam olbrzymi kundel, bedący krzyżówką wilczura z „niewiadomo czym”. Chłopak nieraz już przezywał męki przechodząc tamtędy, jednakże dotychczas udawało mu się uniknąć spotkania w cztery oczy z groźnym zwierzęciem. Tym razem miało być inaczej. Maciek miał bowiem piłkę, którą odbijał idąc. Stukot futbolówki o chodnik musiał poirytować brytana bo gdy Maciej mijał bramkę, pies nagle wypadł na drogę i rzucił się w jego stronę. Chłopiec pobladł, a widok rozjuszonego zwierzęcia wręcz wmurował go w ziemię. Wiedział, że jeśli ucieknie, sprowokuje bydlę do ataku. Bał się jednak stać w miejscu. żal mu było piłki, ale uznał, że jedyną drogą ratunku będzie kopnąć piłkę i mieć nadzieję, że pies za nią pogna, samemu zaś uciec w drugą stronę. Tak też uczynił. Cały swój strach włożył w to kopnięcie i skórzana kula pofrunęła wysoko i daleko do przodu. Pies istotnie pobiegł za piłką, Maciej zaś ruszył w kierunku, z którego przyszedł. Niektórzy jego koledzy wiedzieli o jego strachu przed psami, liczył więc na to, że któryś pomoże mu odzyskać piłkę. Po chwili był już znów na boisku. Chłopaki jeszcze siedzieli i poili się coca colą.
– Mówiłem wam, żeby nie pić tego świństwa po grze – odezwał się.
Siedzący spojrzeli w jego stronę i jak na komendę ryknęli śmiechem.
Maciej popatrzył na nich dziwnie.
– Z czego się śmiejecie?
– Z ciebie frajerze! – odparł chłopak, nazywany Rudym, ten który był kapitanem „Hiszpanii”
– Czekaj, ja ci dam frajera! – warknął Maciej, ale towarzystwo dalej się śmiało.
Maciek w tym momencie zauważył, że śmiejący się nie patrzą mu w twarz, tylko znacznie niżej. Podążył za ich wzrokiem. Na swoich spodniach zobaczył dużą, mokrą plamę…
„Co jest” – pomyślał – „Zsikałem się w majtki???”
Tymczasem ze strony Rudego i jego kumpli sypały się wyzwiska, z których „Szczoch”, było chyba najłagodniejsze. Maciek wiedział, że właśnie runęła w gruzy jego reputacja. Już nie będzie najlepszym piłkarzem na podwórku, tym który imponował, nie będzie pierwszym, który całował się z dziewczyną (bo tak naprawdę to była tylko jedna…), ale będzie tym, co mając 15 lat zlał się w spodnie. Oczywiście nikogo nie będzie obchodzić, że stało się to z powodu ataku psa. Liczy się tylko to, że Maciek, najstarszy w bloku, ma mokro w majtkach!
„Ale nie to jeszcze jest najgorsze” – myślał Maciej – „Oni teraz rozgadają po całym bloku. Na pewno dowie się o tym Monika…”
A Monika, to była prawdziwa miss bloku. Chodziła z Maćkiem do tej samej klasy. Zabiegali o nią wszyscy w klasie i na osiedlu. Nawet Rudy, choć jest w klasie niżej, też się za nią oglądał, bez nadziei wzajemności, bo przecież TAKA dziewczyna nie umówi się z „dzieckiem”. Maciej był tego tak pewny, jak faktu że przez te zasikane spodnie straci u Moni jakiekolwiek uznanie…
„Teraz trzeba przede wszystkim dostać się do domu, tak aby mnie nikt nie widział” – myślał niedany kapitan podwórkowej drużyny „Włochów”, ale myśląc „nikt”, miał przed oczyma obraz Moniki. Ba, nie tylko jej obraz. Już w myślach słyszał jej śmiech, chichoty jej psiapsiółek, którym na pewno przekaże takiego „newsa”…
Maciek szedł ze spuszczoną głową, prawie płakał… Kiedy przechodził obok dawnego gospodarstwa, mimowolnie popuścił w majtki kolejną strugę. Nie umiał nad tym zapanować. Teraz było mu już wszystko jedno. Zapomniał nawet o piłce. Doszedł wreszcie do swego bloku. Mechanicznie wbił kod przy domofonie i otworzył drzwi. Idąc po schodach nawet nie zauważył, że kogoś potrącił. Nagle usłyszał swoje imię… Odwrócił głowę i spostrzegł Monikę. Ta od razu zauważyła, że z chłopakiem jest coś nie tak.
– Co ci jest? – zapytała – Idziesz jak taran, omal przez ciebie nie spadłam ze schodów.
– Ja… Ja cię… Yyyy, to znaczy przepraszam – jąkał się Maciej, jednocześnie tak się ustawiał, aby Monika nie zobaczyła mokrych spodni.
– Dobrze, nie gniewam się, ale sorki bo strasznie się spieszę. – rzekła dziewczyna i pobiegła do wyjścia.
Wieczorem Maciek niespodziewanie otrzymał SMSa. Ze zdumieniem spostrzegł, że przyszedł z telefonu Moniki. Otworzył wiadomość. Brzmiała ona tak:
„Wypadki chodzą po ludziach. Ale nie przejmuj się. Gdybyś potrzebował czegoś, albo chciał pogadać, to wiesz, gdzie mnie znajdziesz. M.”
Maciek zmartwiał w pierwszej chwili:
„Ona wie. Wie że się zsikałem. To już koniec… Chyba muszę zmienic szkołę” – takie myśli galopowały mu przez głowę.
Jednak rzeczywistość nie miała być tak tragiczna.

Strony: [1]